Data:2017-09-17
Wyświetleń:684

Dlaczego amerykańscy neonaziści kochają syryjskiego dyktatora?
Miriam Elba

Tekst pierwotnie ukazał się na łamach portalu „The Intercept” pod tytułem „Why White Nationalists Love Bashar al-Assad”.

Nie powinno nikogo zaskakiwać, że syryjski prezydent Baszar al-Assad został idolem tzw. „białych nacjonalistów” w Stanach Zjednoczonych.

Podczas ostatniego zlotu tzw. „białych nacjonalistów”, który odbył się w Charlottesville w stanie Virginia pod hasłem „Zjednoczyć prawicę”, Baked Alaska – niesławny, skrajnie prawicowy youtuber – transmitował na żywo napotkanego na miejscu demonstranta w koszulce z napisem: „Dostawcy beczułek Baszara sp.”. Koszulka nawiązywała do mającego miejsce w ostatnim czasie wykorzystania przez reżim al-Assada bomb beczkowych – makabrycznej broni wykorzystywanej na oślep w całej Syrii do unicestwiania celów znajdujących się na terenach okupowanych przez antyrządowych rebeliantów.

Przewodzący pochodowi skandował: „Wspierajcie Syryjską Armię Arabską” oraz „Assad nie zrobił niczego złego”. Wszyscy napawali się myślą o tym, że Assad byłby w stanie rozwiązać cały problem związany z Daesh (ISIS) za pomocą zaledwie dwóch bomb chemicznych. Na Facebooku Jamesa Fieldsa, dwudziestoletniego „białego nacjonalisty”, który staranował swoim samochodem tłum kontrdemosntrantów zabijając Heather Heyer, widniał portret Assada w mundurze i okularach przeciwsłonecznych z podpisem: „NIEPOKONANY”.

Istnieje proste wytłumaczenie, dlaczego amerykańska skrajna prawica zapłonęła kuriozalną namiętnością do arabskiego dyktatora: jej serce zdobyła wieloletnia kampania propagandowa prowadzona przez rodzinę al-Assada w Syrii. Reżim Assada bowiem, opisując społeczeństwo, które stara się zbudować, posługuje się identyczną co ona retoryką – mówi o „czystym”, monolitycznym społeczeństwie, dobrowolnie oddającym się w ręce swojego wodza. Amerykańscy neonaziści postrzegają al-Assada jako bohatera.

W tym samym czasie, gdy chaos związany z wydarzeniami z Charlotesville i ich następstwami zataczał coraz to szersze kręgi, Assad wygłosił w Damaszku orędzie do grupy swoich dyplomatów na temat toczącej się w Syrii wojny domowej. Stwierdził w nim, że choć „straciliśmy wielu młodych ludzi oraz znaczącą część naszej infrastruktury”, to jednak „udało nam się wywalczyć zdrowsze i bardziej homogeniczne społeczeństwo”.

Podczas gdy tzw. „biali nacjonaliści” dążą do ukonstytuowania „zdrowego i homogenicznego społeczeństwa” poprzez zaprowadzenie „czystości rasowej”, dla Assada oznacza ono społeczeństwo wolne od wszelkiego rodzaju kontestacji politycznej, włącznie z tą, która wychodzi od Syryjczyków i Syryjek żyjących poza kontrolowanymi przez jego reżim obszarami. Każdy, kto nie pasuje do specyficznego, Assadowskiego, rozumienia „bycia Syryjczykiem” musi liczyć się z tym, że jest już skazany na śmierć.

Alexander Reid Ross – wykładowca geografii na Uniwersytecie Stanowym w Portland, autor niedawno wydanej książki pt. „Przeciwko faszystowskim kreaturom” – mówi, że Baszar al-Assad jest figurą kluczową dla realizacji „Euroazjanizmu”, czyli wymysłu „zakładającego, że Rosja wyciągnie świat z ciemnej ery materializmu, aby następnie zaprowadzić go w stronę ultranacjonalistycznego odrodzenia państw narodowych skonfederowanych w homogenicznym duchu imperium”.

Innymi słowy, dynastia Assada – przy silnym wsparciu autorytarnego państwa Władimira Putina – jest na Bliskim Wschodzie przewodnią siłą w walce o utworzenie społeczeństwa cechującego się duchową, społeczną i polityczną „czystością”. Kosmopolityzm, z całym swoim bogactwem intelektualnej różnorodności i tożsamości społecznych, stanowi przeszkodę dla dążeń do urzeczywistnienia tego fantazmatu.

Al-Assad jest więc kluczowym elementem dla umacniania się światopoglądu tzw. „białych nacjonalistów”. „Trzymanie się Syrii” [„Holding on to Syria” – hasło wykorzystywane przez amerykańskich neonazistów w celu wyrażania aprobaty dla poczynań reżimu syryjskiego dyktatora – przyp. tłum.] jest dla nich – jak powiada Reid Ross – „węzłowym punktem zaczepienia w szerszej geopolitycznej misji, dążącej do ustanowienia rzeczonej „duchowej czystości” związanej z rodziną, tradycją i narodem.” Dla skrajnej prawicy Assad znajduje się na linii frontu w walce przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu (Daesh) i – szerzej – przeciwko siłom islamistycznego terroryzmu na Bliskim Wschodzie, gdzie walczy pod nacjonalistycznymi sztandarami, które bardzo przypominają im ich własne.

Zachwyt ten nie jest jednostronny. Reżim al-Assada utrzymywał współpracę ze skrajnie prawicowymi „białymi nacjonalistami” już od długich dekad. Jednym z nich miał być rzekomo Alois Brunner [nazistowski zbrodniarz, „prawa ręka” Adolfa Eichmanna, odegrał znaczącą rolę w „Ostatecznym Rozwiązaniu Kwestii Żydowskiej” – przyp. tłum.], który faktycznie zginął w Damaszku w 2010 (lub w 2001?) roku. Nawet jeżeli reżim zaprzecza, jakoby kiedykolwiek ukrywał Brunnera, to jednak istnieją powody, by wierzyć, że Brunner doradzał ojcowi Baszara, Hafezowi al-Assadowi, w kwestii technik tortur stosowanych w okrytym tak złą sławą syryjskim systemie penitencjarnym.

Pomimo tego, że reżim Assada jest głównym sprawcą eskalacji konfliktów związanych z trwająca tam wojną domową (która pozbawiła życia już pół miliona ludzi oraz doprowadziła do masowego exodusu uchodźczego) ONZ, Stany Zjednoczone oraz oczywiście Rosja szukają takich rozwiązań dla tego konfliktu, które utrzymałyby al-Assada u władzy. Liczne koneksje Assada z całym wachlarzem zachodnich polityków przyczyniły się do powstania międzynarodowej legitymacji dla kontynuacji jego rządów. Wewnątrz kraju zapewnia ją natomiast machina propagandowa kreśląca obraz dyktatora jako ostatniego arabskiego przywódcy, który występuje zarówno przeciwko amerykańskiemu imperializmowi, jak i islamistycznemu terroryzmowi.

Radwan Ziadeh – wykładowca w Institute of Social Policy and Understanding i wieloletni, nieustępliwy syryjski dysydent – mówił, że główną strategią dynastii Assadów w pozyskiwaniu zagranicznej legitymacji było wytwarzanie własnego wizerunku jako obrońcy chrześcijan w Syrii i całym tamtym regionie.

Mit ten, stworzony przez Assada wokół samego siebie, był skutecznym narzędziem pozyskiwania poparcia wśród ludzi spoza Syrii dla rządów jego rodziny. Poza Brunnerem i innymi nazistami, którzy znaleźli schronienie w Syrii, były lider Ku Klux Klanu, David Duke, odwiedził Damaszek w 2005 roku i wystąpił na „demonstracji poparcia” dla toczonej przez al-Assada batalii z syjonizmem, podtrzymując jego wykreowaną tożsamość antyimperialisty.

Jeszcze później, jak zauważył niedawno dziennikarz Alex Rowell, skrajnie prawicowi politycy z francuskiego Frontu Narodowego, greckiego Złotego Świtu, belgijskiego Vlaams Belang i wielu, wielu innych organizacji spotykali się na przestrzeni ostatnich kilku lat z prominentnymi syryjskimi oficjelami w Damaszku. Spotkania te zaczęły się, gdy wspierany przez wojska rosyjskie reżim zaczął nabierać rozmachu w walce przeciwko siłom opozycyjnym.

Wielonarodowa Partia Baas dowodzona przez Saddama Husajna w Iraku i Hafeza al-Assada w Syrii odbywała spotkania z zagranicznymi, skrajnie prawicowymi partiami działającymi na terenie państw członkowskich Unii Europejskiej. Przedstawiciele Partii Baas spotkali się z przedstawicielami Frontu Narodowego we Francji i Der Republikaner w Niemczech. Partii, które Reid Ross określa mianem skrajnie prawicowych. „Skrajna prawica i faszyści postrzegają Partię Baas jako sympatyzujących z nimi nacjonalistów”, mówi Ross.

Choć Assad zdołał uszczknąć sobie również odrobinę poparcia wśród zagranicznych sił lewicowych, Reid Ross jest przekonany, że to właśnie poparcie ze strony prawicy było kluczowe dla sukcesu al-Assada. „Najważniejsze wsparcie dla Assada zza granicy wywodzi się od białych suprematystów i ich administracji w Stanach Zjednoczonych” – stwierdza.

Assada wizja stworzenia „czystego” i „homogenicznego” społeczeństwa jest tym, do czego aspirują tzw. „biali nacjonaliści” dla siebie samych. Nie potrzebujemy spoglądać wstecz aż do Trzeciej Rzeczy Hitlera, żeby móc przyjrzeć się ich wizji świata. Wystarczy spojrzeć na dzisiejszą Syrię.

„Zrujnował Syrię”, powiada Zadeh. „Populacja Syrii spadła z 23 milionów ludzi przed 2011 rokiem do 17 milionów, pośród których są miliony wysiedleńców rozsianych po całym kraju. Ten kraj to istna ruina”. To, co zostało, to – zgodnie z nadziejami Assada – społeczeństwo jednogłośnie popierające jego reguły.

Tłumaczył:

Jakub Polański

Redagowała:

Natalia Rojek

Losowe Artykuły

teksty historyczne

felietony

polityczno-filozoficzne

teksty historyczne