Data:2017-10-09
Wyświetleń:1926

Partia Razem – dokąd zmierza nowa siła na lewicy?
Kacper Pluta

Artykuł ukazał się w nr 40 „Jedności Pracowniczej”, piśmie Alternatywy Socjalistycznej

Pośród turbulencji politycznych ostatnich kilku lat – bankructwa politycznego neoliberalizmu reprezentowanego przez PO i wzrostu w siłę nacjonalistycznej, populistycznej prawicy PiS – byliśmy świadkami narodzin Razem, nowej partii lewicowej. Powstanie takiej partii reprezentuje krok naprzód dla ruchu robotniczego w Polsce, ale stawia również wiele wyzwań i wątpliwości dotyczących nowej formacji.

Dezintegracja SLD otworzyła przestrzeń dla partii lewicowej nieuwikłanej w neoliberalne rządy, imperialistyczne eskapady wojenne i skandale korupcyjne. Razem udało się wyczuć ten moment i w wyborach parlamentarnych 2015 uzyskała najwyższy wynik wyborczy dla lewicy pozaparlamentarnej od lat 1990-tych. Pod hasłami walki z umowami śmieciowymi, podnoszenia płacy minimalnej, opodatkowania bogatych, silnych związków zawodowych i inspekcji pracy, programów budownictwa komunalnego, 35 godz. tygodnia pracy itd. zdołała zmobilizować w swoje szeregi nową warstwę, głównie młodych ludzi. Jednocześnie po 2 latach istnienia partii uwydatniają się jej słabości programowe i wewnętrzne sprzeczności, które mogą zagrozić odbudowie lewicy w Polsce. Jakie wnioski i zadania wypływają z tego procesu dla socjalistów?

Reforma czy rewolucja

Duża część programu Razem to postulaty pro-pracowniczych i pro-społecznych reform związanych odwołaniem się do modelu skandynawskiego czy zachodnioeuropejskiego „państwa dobrobytu”. Niestety przy liturgicznym wręcz oddaniu „modelowi nordyckiemu”, rzecznicy Razem uparcie ignorują fakt, że reformy zdobyte pół wieku temu w niektórych krajach Europy i Ameryki Północnej, są poddawane rozbiórce od kilku dekad. Kryzys kapitalizmu z lat 1970-tych i następujące po nim dekady neoliberalizmu skolidowały z upadkiem bloku wschodniego i ruchu robotniczego. Kapitaliści nie są skłonni do dobrowolnego oddawania części tortu, nie istnieje bowiem straszak w postaci Związku Radzieckiego czy silnych partii i organizacji masowych mogących zaprezentować masom rewolucyjną alternatywę.

Doświadczenie obecnego stadium kapitalizmu pokazuje, że wszelki opór wobec dyktatury rynków i wielkiego kapitału zostanie zgnieciony. Tragiczne skutki braku rewolucyjnej taktyki widać dziś w Grecji. Lewicowy rząd Tsiprasa w tym kraju doszedł do władzy dzięki hasłom zaprzestania szaleńczych cięć i prywatyzacji rujnujących życie społeczeństwa, co wiązało się z odmową płacenia długu i odrzucenie memorandum międzynarodowych instytucji (KE, BE i MFW). Jednak po objęciu władzy, Tsipras i jego partia nie byli w stanie wykroczyć poza ramy narzucone im przez finansjerę i w konsekwencji ponieśli wielką klęskę w realizacji choćby podstawowych żądań populacji.

Walka o realizację poszczególnych reform jest ważna, jednak prosty powrót do rozwiązań z lat 60-tych w czasie kiedy kapitalizm znajduje się w globalnym kryzysie, jest równie realistyczny co wśliźnięcie się Polski na miejsce Szwecji w skeczu kabaretu TEY sprzed 30 lat. Aby znacząco polepszyć jakość życia populacji, powstrzymać destrukcję środowiska i horror wojen oraz uchodźstwa, konieczne jest rzucenie wyzwania kapitalizmowi jako takiemu. Każda reforma na rzecz ludzi pracy (jak walka o 35 godzinny tydzień pracy) musi mieć w zanadrzu plan odparcia kontrataku ze strony kapitalistów (np. wprowadzenie kontroli robotniczej dbającej o realizacje reformy w zakładach pracy czy nacjonalizacja firm grożących outsourcingiem lub przeniesieniem działalności).

Czy zatem reformizm Razem skreśla tę partię dla socjalistycznej perspektywy? Nie. Musimy pamiętać, że Razem nie jest po prostu reanimowaną starą socjaldemokracją; jest niestabilną nową formacją, o której przyszłości zdecyduje dynamika walk społecznych, jak i rozwój polityczny jej członków i członkiń. Razem jest obecnie jedyną znaczącą siłą, która jest w stanie obudzić świadomość polityczną istotnej warstwy młodzieży i części pracowników. Działaczki Razem dokonały ogromnego wkładu w walkę kobiet w Polsce, inicjując „Czarny protest” - przyczyniając się do nadania walce o prawa demokratyczne masowego charakteru, zamiast abstrakcyjnego liberalizmu. Pomimo swych ograniczeń politycznych, Razem trafnie identyfikuje walkę pracowników jako motor walki o sprawiedliwość społeczną. Innymi słowy, plasuje się na polu walki klas (czy kierownictwo partii tego chce, czy nie). Socjaliści wewnątrz i na zewnątrz Razem powinni starać się zrobić wszystko co możliwe, by wykorzystać ten potencjał, marnowany przez niektóre decyzje partii.

Przykładowo, chociaż Razem popiera w swoich wypowiedziach publiczne usługi i przemysł, nie ma programu jak to osiągnąć (postulatu państwowego finansowania prywatnych spółek nie można potraktować jako antykapitalistycznej inicjatywy). Dopiero kiedy nadarza się okazja wypływająca z samego ruchu robotniczego (jak ratownicy medyczni czy kolejarze domagający się nacjonalizacji swoich branż) Razem decyduje się na spóźniony akt poparcia takiego sloganu.

Innym pytaniem na które musi sobie odpowiedzieć aktyw Razem, jest jej stosunek z biurokracją związkową i klasą robotniczą. Dla przykładu, podczas szalenie istotnej walki nauczycieli przeciwko rządowi PiS, kierownictwo Razem miało doskonałą pozycję do pokazania kierunku i wsparcia walki dziesiątek tysięcy pracowników szkół. Zamiast tego, rzecznicy Razem oddali bez walki pole biurokracji związkowej ZNP, stwierdzając, że poprą nauczycieli „niezależnie czy podejmą strajk, czy nie”. Jak wiemy brak akcji strajkowej oraz spóźniony opór przeciwko „deformie” edukacji w konsekwencji oznaczały porażkę nauczycieli. Działacze Razem muszą sobie zadać pytanie: jakiej chcemy partii? Bojowej partii organizującej walkę i zmieniającej świat, czy kolejnej partii parlamentarnej podtrzymującej status quo.

Jakiego razem potrzebują pracownicy i młodzież?

System kapitalistyczny i jego instytucje przechodzą kryzys na wszystkich poziomach. Przy braku antykapitalistycznej, socjalistycznej alternatywy, na anty-establishmentowych odczuciach zyskuje skrajna prawica czy wszelkiej maści reakcyjni populiści. W Polsce, poza oczywistym przykładem rządów PiS, istnieje także zjawisko ruchu Kukiza. Ugrupowanie bez programu, zrzeszające bez ładu i składu różnorakie środowiska od libertarian po faszystów, swój sukces zawdzięczało anty-systemowemu tonowi poruszającemu wyobraźnią „pokolenia śmieciówek”.

Razem w mniejszej skali skorzystała z anty-establishmentowego sentymentu. Jednak ciężko dotrzeć do zrewoltowanych młodych ludzi, mówiąc językiem ugody, prezentując jako gwaranta socjalnego dobrobytu neoliberalną Unię Europejską czy wyrzucając do śmieci marzenie o „innym świecie” na rzecz ponurego żartu o możliwości „innego kapitalizmu”.

Jak apeluje do swoich kolegów były członek kierownictwa Razem, K. Danecki w tekście „Liberalna strategia Razem nie działa”: „Jeśli chcecie zobaczyć chociaż cień umiarkowanych postulatów, do głosu muszą dojść ci, którzy będą mieli radykalną wizję zmiany walącego się na naszych oczach świata”. Ludzki kapitalizm nie jest możliwy, a ugięcie się Razem pod naciskiem liberalnych sekcji klasy panującej będzie oznaczać klęskę i cofnięcie polskiej lewicy do punktu wyjścia.

Alternatywa Socjalistyczna stoi na stanowisku, że budowa nowej lewicowej partii jaką jest Razem, jest jednym z kluczowych procesów odbudowy ruchu robotniczego w Polsce. Musi to być jednak partia-organizator walk, nie maszynka wyborcza. Musi być również otwarta na dyskusję o rzuceniu wyzwania kapitalizmowi – nie w słowach, lecz poprzez praktyczne działania. Kierujemy otwarty apel dla socjalistów i anty-kapitalistów wewnątrz Razem: chcemy żeby Wasza partia stanowiła alternatywę dla mas - żeby była narzędziem politycznym klasy robotniczej – i oferujemy wymianę idei oraz współpracę dla realizacji tego celu.

Postscriptum

Podobnie jak Razem jest oskarżana przez liberałów o „dzielenie opozycji” i naciskana o „pozbycie się radykalizmu”, hiszpańska Podemos znalazła się na zakręcie pod presją klasy panującej. Walka o przywództwo polityczne między Iglesiasem a Errejonem na początku tego roku, była w istocie walką pomiędzy interesami hiszpańskiego establishmentu a interesami mas. Media nie ustawały w atakach na radykalizm Iglesiasa, podkreślając „umiarkowanie” Errejona. Siłą Errejona miała być jego zdolność do kompromisu i „parlamentaryzmu jako filaru działalności Podemos” w przeciwieństwie do „polityki ulicznej mobilizacji” Iglesiasa. Ostatecznie lewe skrzydło Podemos i Iglesias wygrali walkę – na szczęście dla hiszpańskich robotników i młodzieży, partia nie stała się klonem socjaldemokracji. Jednak walka o charakter zarówno Podemos jak i Razem, ciągle trwa.

Źródło grafiki: http://www.elviejotopo.com

Losowe Artykuły

mikropolityka

polityczno-filozoficzne

polityczno-filozoficzne

felietony