Data:2017-10-15
Wyświetleń:720

Przeciwko Bezwarunkowemu Dochodowi Podstawowemu
Felix Połtyn

Wielką popularność w kręgach lewicy ostatnim czasem zyskał koncept tak zwanego Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego. Pomysł nie nowy ani też stricte lewicowy. Nie mniej jednak, z braku innych realnych alternatyw socjalnych, koncept ten stał się sztandarowym dla wielu lewicujących kolektywów. Projekt ten niesie ze sobą szereg zagrożeń nieomawianych niestety szerzej w publicznej debacie. Spróbuję je pokrótce przybliżyć.

Zanim zaczniemy, przypomnijmy sobie, czym ten Bezwarunkowy Dochód Podstawowy (BDP) jest: Bezwarunkowy dochód podstawowy (BDP)socjalno-polityczny model finansów publicznych zakładający, że każdy obywatel, niezależnie od swojej sytuacji materialnej, otrzymuje od państwa jednakową, określoną ustawowo, kwotę pieniędzy, za którą nie jest wymagane jakiekolwiek świadczenie wzajemne (płatność transferowa). Dochód ten, bez innych form zarobku czy pomocy społecznej, zapewniałby możliwość minimum egzystencji. Idea ta ma zapewnić każdemu członkowi społeczeństwa pieniężny udział w całkowitym dochodzie tego społeczeństwa, bez sprawdzania jego potrzeb.(za Wikipedią)

W praktyce oznacza to współudział w zyskach z wyzysku trzeciego świata przez pierwszy. Trochę jak mafia, która, aby zapewnić sobie lojalność niepewnego elementu po skoku na bank, odpala mu działkę, aby jednocześnie przekupić go i umoczyć w procederze.

Nie jest to w żaden sposób czysta, zdrowa relacja. Jest ona w całym swoim wymiarze deprawująca. Deprawująca zarówno dla pracowników, jak i dyskursu, który nieubłagalnie stanie sie jeszcze bardziej bezwzględny dla osób, które z róznych względów nadal pozostają ekonomicznie wykluczone. Jakie jednak mogą być tego daleko idące skutki przy wprowadzeniu BDP na terenie UE?

Najbardziej istotnym i bolesnym skutkiem wprowadzenia BDP byłoby zamrożenie walki klasowej wśród obywateli pierwszego świata. Z ręki pracowników zostałby wytrącony oręż w postaci moralnej racji czy też wyższości. Pracownik i pracodawca staliby się dla społeczeństwa, a także i dla samych siebie, wspólnikami w nowym kolonializmie. Jest to instrument do wprowadzenia międzyklasowego solidaryzmu i tutaj przechodzimy do kolejnej kwestii.

Wprowadzenie BDP podważyłoby zasadnośc istnienia sieci zabezpieczeń socjalnych i tak już mocno ograniczonej przez doktryny neoliberalne. Doprowadziłoby to do sytuacji, w której wiele osób wymagających szczególnej opieki państwa (rodzice, osoby niepełnosprawne, bezrobotni, imigranci, samotne matki) otrzymało ostatecznie mniejszą kwotę świadczeń niż otrzymują obecnie. Przy obecnej strategii demograficznej UE byłoby to katastrofalne w skutkach. Nie jest możliwe, by odbiło się to pozytywnie na dzietności społeczeństwa.

Poszerzenia przepaści między pierwszym a trzecim światem – nie ulagajmy złudzeniom, stopa zysku jest najważniejsza, a każdy nadpropgramowy pieniądz w kapitalizmie to pieniądz komuś zabrany. Każde euro wypłacone przez BDP to kolejny gwóźdz w trumnie tzw. „krajów rozwijających się”, który nie pozwoli im na wyjście z neoliberalnej matni pozornej modernizacji. Modernizacji, która na dobrą sprawę jest neokolonializmem.

Podział na pierwszy i trzeci świat, dziś częściej określany podziałem na globalną północ i globalne południe, jest podziałem opartym o skalę ubóstwa, która z kolei jest konsekwencją pozycji danych krajów w kapitalistycznej superstrukturze. Globalna północ to kraje takie jak USA czy też UE –główni beneficjenci obecnego układu sił, zarabiający na krajach tzw. „rozwijających się”. Krajach uwikłanych w różne formy „pomocy”, będących w praktyce modernizacją neokolonialną, czyli zwiększającą zależność krajów rozwijających się od pierwszego świata, wpływając proporcjonalnie na stopę zysku globalnej północy bez większych zysków dla kraju i jego obywateli.

Instrumentami wymuszającymi ten rodzaj poddaństwa są między innymi pożyczki Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Pożyczki wymuszane na projekty, których realnymi beneficjentami będą zachodnie firmy i korporacje, dodatkowo uzbrojone w obostrzenia dotyczące polityki wewnętrznej państwa.

Kolejnym zagrożeniem jest gentryfikacja turystyczna. Już teraz widoczne jest spustoszenie, które sieje moda na backpacking, podróżowanie i gap year w krajach takich jak Indie, Wietnam czy Kambodża. Problem seksturystyki w Tajlandii także jest doskonale znany i wielokrotnie opracowywany.Wyobraźmy sobie, że każdy z tych białych, którzy tam przyjeżdzają, windują ceny i „szukają siebie” (najczęściej poprzez korzystanie z usług seksualnych i wspieranie handlu ludźmi z tym związanego), dostają pensję od swojego państwa za właściwe urodzenie. Za nowe szlacheckie urodzenie. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w tym momencie za swoją pensję „białego człowieka” osiąść w regionie na stałe i wykorzystywać swoją uprzywilejowaną pozycję, aby gentryfikować i używać seksualnie globalne południe. Używać nie jak dotychczas, raz czy dwa razy w roku, a codziennie.

Ostatnią kwestią jest fakt, że BDP to w praktyce odtworzenie projektu Europa, czyli podziału na patrycjuszy i plebejuszy. Patrycjuszami będą beneficjenci BDP, którzy mieli szczęście urodzić się na terenie Unii Europejskiej, która by takowe rozwiązanie wprowadziła, a pozostali będą odgrywać rolę plebejuszy. Grupy pracującej na dobrobyt patrycjuszy i starającej się o prawo przynależenia do tej światowej elity. Warto wspomnieć, że juz teraz przy okazji kryzysu migracyjnego możemy zobaczyć przedsmak tego, co od jakiegoś czasu nazywane jest „forteca Europa”. Po wprowadzeniu BDP zarówno represje instytucjonalne wobec imigrantów, jak i sama imigracja, zostaną zintensyfikowane.

Jako osoba uważająca się za część lewicy nie mogę przyłożyć do tego ręki i promować rozwiązania ustrojowego odtwarzającego relacje, moim zdaniem, kolonialno-feudalne. A tak właśnie rysują się perspektywy po hipotetycznym wprowadzeniu BDP.

Działacz Partii Socjaliści

Redagowała:

Natalia Rojek

Autor grafiki:

Marcin Matuszewski

Losowe Artykuły

polityczno-filozoficzne

polityczno-filozoficzne

felietony

polityczno-filozoficzne