Data:2017-10-21
Wyświetleń:29034

Szok! Kobiety też lubią się pieprzyć
Natalia Makaruk

„Slutshaming” to wyzywanie i atakowanie kobiet za to, że posiadają i wyrażają swoją seksualność. Jest on częścią kultury gwałtu. Co więcej, nie jest to działanie realizowane wyłącznie przez płeć męską wobec płci żeńskiej. Kobiety również potrafią „slutshamingować” swoje koleżanki czy nieznane im dziewczyny spotkane na ulicy.

Korzenie tego zjawiska sięgają najmłodszych lat życia dziewczynki, kiedy to uczy się ją, co kobietom wolno, a czego się zabrania. Pewnie każda z nas słyszała: „Nie mów takich słów, tobie nie wypada”, bądź „Złącz nogi, co siedzisz taka rozkraczona!”. Następnie, w okresie dojrzewania, kiedy nasze ciało się zmienia, tego typu teksty przeradzają się w zawstydzanie nas. Założyłaś bluzkę z dekoltem? Usłyszałaś od kogoś, byś się zakryła, a nie „robiła z siebie dziwkę” od najmłodszych lat. Pamiętasz, gdy latem zakładałaś krótkie spodenki do szkoły, bo były upały? Na pewno któryś nauczyciel zwrócił ci uwagę, byś nie chodziła tak ubrana na lekcje. Bo „prowokujesz chłopców”, którzy tymczasem chodzą po korytarzu bez koszulek…Te pouczające zwroty z lat dziecięcych, z lat wczesnej edukacji, można wyliczać niemal w nieskończoność. A później, niestety, nic się nie zmienia.

Przeglądając Internet, napotykasz nieskończoność obrazków z mądrościami typu: „Klucz, który otwiera wszystkie drzwi, jest zajebisty, zaś zamek, który jest otwierany przez wiele kluczy, jest do niczego”. Idąc na imprezę, napotykasz grupę chłopaków dzielących się akurat spostrzeżeniami na temat tego, które dziewczyny „są łatwe”. Przechodząc ulicą, jesteś świadkinią tego, jak jakaś kobieta zostaje zwyzywana przez mężczyznę od dziwek za to, że założyła spódniczkę mini, a do tego wysokie obcasy. Znacie ten stereotyp, który mówi, że to my, kobiety, jesteśmy niezdecydowane? Zastanawiam się, czy bardziej nie pasuje on do płci męskiej. Z jednej strony heteroseksualni faceci podniecają się modelkami i tancerkami w teledyskach raperów i mają mokre sny o tym, by ich kobietą była Mia Khalifa, której filmy tak namiętnie oglądają. Z drugiej zaś, spotykając dziewczyny, które mówią wprost, że nie chcą od nich niczego więcej niż seksu, nagle przestraszeni uciekają, wyzywając je na odchodne od puszczalskich. Powód? Ich fantazja zostaje urzeczywistniona, a więc „macho”, których celem jest zdobywanie, nagle tracą sens swojego życia.

W patriarchalnym systemie, w którym zostałyśmy wychowane, nie dopuszcza się, aby to kobieta przejmowała inicjatywę. Jako dziewica powinnaś czekać zamknięta w wieży na swojego księcia, który przyjedzie na białym koniu. Dopiero wtedy on ciebie wyzwoli. Pokaże, jak wygląda świat na zewnątrz twojego pałacu i nauczy, jak masz się zachowywać... Na co dzień i w łóżku. Nie spodziewaj się jednak, że znajdzie się tam jakaś przyjemność dla ciebie. Pewien książę nie wie nawet, gdzie znajduje się punkt G u „jego księżniczki”.

Oczywiście ze „slutshamingiem” spotkać się można także w gronie dziewczyn, o czym już wcześniej wspomniałam. Nieraz słyszałam, jak jakieś koleżanki wyzywały inną przez to, jaką liczbę partnerów seksualnych miała. Nic w tym dziwnego. Te dziewczyny od najmłodszych lat dorastały w środowisku, gdzie czymś normalnym jest obrażanie kobiet, które wyłamują się z patriarchalnego schematu „idealnej żony”. Zamiast od razu denerwować się na takie koleżanki, starajmy się więc im tłumaczyć, że to, co robią, nie powinno mieć miejsca. Zobaczycie, że z czasem staną się one naszymi towarzyszkami w walce o wyzwolenie, bo w kobietach tkwi siła!

Na „slutshaming” z pewnością najbardziej narażone są sexworkerki czy striptizerki. Ich zawody z góry nazywane są „kurwieniem się”. Nikt nie zastanawia się, czy do prostytucji zostały przez kogoś zmuszone czy nie. Z resztą, nawet jeżeli robią to z własnej woli, nikt nie ma prawa ich oceniać. Są kobietami prowadzącymi normalne życie, takie samo jak każda i każdy z nas. Ich zawód nie decyduje o tym, jaka jest ich wartość.

Ważne jest więc, aby we wszystkich debatach o feminizmie, na manifach, a nawet w gronie znajomych, poruszać temat „slutshamingu”. Bo dopóki to zjawisko nie zniknie, a ludzie nie zostaną uświadomieni, dopóty nasze ciała nie będą wolne od uprzedmiotowienia, a w telewizji i mediach społecznościowych kobiece sutki ciągle będą ukrywane za cenzurą.

Podsumowując ten artykuł, chcę podkreślić, że naszą seksualność chce się ukryć. Zawstydzić. Patriarchat pragnie kontrolować naszą antykoncepcję, nasz dostęp do aborcji, nasze ciała, nasze życia. Powinnyśmy się temu przeciwstawiać i mówić głośno: „Tak. Uprawiamy seks, masturbujemy się, oglądamy filmy pornograficzne. Podrywamy mężczyzn, chodzimy ubrane tak, jak nam się podoba, lubimy nagość i potrafimy same rządzić swoim życiem. A twojemu, drogi cisheteroseksualny chłopcze, slutshamingowi mówimy zdecydowane NIE!”.

Redagowała:

Natalia Rojek

Grafika:

http://www.femratmagazine.com/all-articles/8/15/stop-slut-shaming

Losowe Artykuły

mikropolityka

felietony

polityczno-filozoficzne

polityczno-filozoficzne