Data:2017-11-14
Wyświetleń:1649

Adopcja dziecka i Biedronka — Jeronimo Martins Polska
Gustaw Ostaszewski

Normalnie wygląda to tak, że kiedy rodzi się dziecko, dostaje się papier ze szpitala, z którym idzie się do USC i tam od ręki otrzymuje się akt urodzenia dziecka, który otwiera wszystkie potrzebne drzwi. My na dziecko czekaliśmy wyjątkowo krótko: półtora roku. Odbyliśmy kurs, przeszliśmy całą masę papierologii, testy psychologiczne i czekaliśmy na telefon. Ośrodek znalazł dla nas 6-miesięczne dziecko. Kiedy otrzymaliśmy telefon, pojechaliśmy do ośrodka, aby dowiedzieć się o synu. Usłyszeliśmy jego historię, zobaczyliśmy zdjęcie. Za tydzień pojechaliśmy po raz pierwszy go odwiedzić do małej miejscowości pod Warszawą. To była środa. Młody był przecudowny. Następnego dnia złożyłem całą masę papierów do sądu, a już za 3 dni mieliśmy decyzję sądu, że możemy go zabrać do domu! Wówczas z sądu otrzymaliśmy ,,pozwolenie", które pozwoliło Ośrodkowi wydać nam młodego. Z innym sądowym papierem udaliśmy się do przychodni, gdzie zarejestrowaliśmy syna, który miał jeszcze inne nazwisko, inny pesel. Panie w przychodni musiały wiedzieć, że My możemy z nim przychodzić, że to kwestia czasu, kiedy młody będzie miał nasze nazwisko i nowy pesel.

Odpowiedni papier z sądu otrzymaliśmy do miejsca pracy. Informuje on o rozpoczęciu procesu adopcyjnego i pozwala pójść żonie na urlop macierzyński, a mnie na tacierzyński. Złożyłem w kadrach w pierwszej dekadzie lipca. Byliśmy z dzieckiem w domu i oczekiwaliśmy na rozprawę sądową, którą odbyła się bardzo szybko, bo już półtora miesiąca po tym, jak dziecko pojawiło się u nas. Rozprawa była tylko formalnością. Pozostało nam jedynie czekać na uprawomocnienie się wyroku, po czym sąd wysłał odpowiednie papiery do USC w miejscowości, gdzie urodził się nasz syn, aby tamten urząd sporządził nowy akt urodzenia i nadał nowy pesel. Wiadomo, to musi potrwać. Mimo wszystko, nowy akt urodzenia odebraliśmy już w połowie września w najbliższym USC, czyli dwa i pół miesiąca, odkąd dziecko jest z nami w domu.

Nasz przypadek pokazuje jeszcze jedno: ekspresowe działanie Ośrodka i sądu pozwoliło do minimum zmiejszyć ewentualną dolegliwość prawną. Znam przypadki, gdzie zarówno okres oczekiwania na dziecko, jak i działalność sądu jest znacznie wydłużona. A co na to JMP? Nic. Po złożeniu pisma z sądu miałem wielkie problemy z pójściem na urlop tacierzyński, ponieważ ,,system" nie widział aktu urodzenia i lekceważył pismo z sądu. Ponadto, w sierpniu były dwie akcje promocyjne (40 zł na artykuły szkolne i odbiór świeżaka juniora - pod warunkiem, że się jest pracownikiem JMP i ma się dziecko w wieku 0-18 miesięcy i nie jest się na długotrwałej absencji – przyp.). Oczywiście w obydwu akcjach zostałem pominięty, bo nadal nie złożyłem aktu urodzenia, czyli nie mam dziecka. Jak się dowiedziałem, papier z sądu dedykowany miejscu pracy jest dla JMP zaledwie informacją, że coś tam się dzieje.

W sprawie dyskryminacji poszły dwa pisma (bo ominęły mnie dwie akcje). Już drugi miesiąc czekam na jakiekolwiek wyjaśnienia tej absurdalnej sytuacji: dziecko przebywa w domu od początku lipca. Na szczęście mogłem przynajmniej wykorzystać urlop wypoczynkowy. Każdy z mojej załogi wiedział o dziecku i szczerze gratulował, zwłaszcza, że syn jest do mnie podobny (!). To tak, jakbyś wygrał kumulację w lotto, ale niestety - na firmę JMP nie możesz liczyć, bo w systemie jesteś tylko numerem, a nie człowiekiem.

Redagowała:

Julia Miniszewska

Obraz ze strony: http://pl.steepwalls.com/desktop-tapety/strajk-robert-koehler-der-streik-obraz-1886-rolina-praca-w615568/

Losowe Artykuły

polityczno-filozoficzne

polityczno-filozoficzne

teksty historyczne

polityczno-filozoficzne