Data:2017-11-18
Wyświetleń:44310

List pracowników i pracowniczek Biedronki
List zbiorowy

Drodzy Państwo, Szanowne Biuro JMP,

Jako wieloletnia pracownica firmy oraz jednego ze sklepów Biedronka w Warszawie postanowiłam opisać Państwu pewne istotne sytuacje, pomysły i problemy. Kieruję swoją wiadomość nie z powodu Państwa pomysłu na konkurs i nagrody finansowe, bo w moim przypadku większość dodatkowych środków jest przejmowana, ale bardziej ze względu na problemy, z jakimi od lat stykam się ja i inni pracownicy.

Od czego zacząć? Może od pomysłów...

Otóż na tym pięknym plakacie, jaki otrzymały sklepy [zdjęcie w załączniku do oryginalnej wiadomości], widnieje kilka pomysłów. Może istotnych, może nie. Jakieś kolorowe cenówki, jakieś uwzględnienie dni wolnych… W porządku, każdy ma jakiś pomysł. Ale żaden z nich nie pomoże ani nam, ani Wam, tak, jak tego potrzebujemy. Dlatego spróbuję przedstawić, gdzie naprawdę leży problem, jak wielkie ma znaczenie dla nas wszystkich i jak bardzo konieczne jest jego rozwiązanie już dziś. Z kolei za problemy, jakie pokazujecie na plakacie, należy zabrać się dopiero w następnej kolejności.

Do opisania owych problemów i pomysłów posłużę się pewna grupą na Facebooku, opisującą i oddającą wszystkie problemy pracownicze, o których czasem nikt nawet nie pomyśli. Bo nie zawsze, a nawet, powiedziałabym, raczej rzadko, Państwo w biurach na naszej górze macie możliwość się z nimi spotkać. Dlaczego? Bo może tylko słyszycie, a nie odczujecie tego nigdy. Musielibyście zejść do naszych podziemi, by w pełni zrozumieć, jak potężne mamy problemy, chcąc wywiązać się z codziennych obowiązków.

A zatem:

1) Pierwszy i chyba najważniejszy pomysł to praca przedstawicieli w naszych sklepach – nie mówię tu o dyrektorach, ale o pracownikach wydelegowanych, aby zamiast głowić się nad tym, jaki powinien być nowy plakat, jaką cenówkę wprowadzić, mieli możliwość zobaczenia, czego naprawdę potrzebujemy z biur JMP na naszych stanowiskach – w sklepach i DC – kasjerach, ZKS-ach kierownikach. Tak przynajmniej przez miesiąc z uwzględnieniem sklepów mało i wielkoobrotowych. Gwarantuję, że po takim teście nie potrzeba będzie konkursów i nagród.

2) Zmiana strojów pracowniczych – tu wyślę do Państwa szereg opinii w postaci screenów od pracowników z prośbą o przeprowadzenie obowiązkowej komputerowej ankiety w sklepach, jak to macie czasem możliwość uczynić – na co powinna firma zmienić nasze stroje, byśmy normalnie pracowali, nie byli narażeni na ZPW czy ośmieszony wizerunek, bo teraz wyglądamy jak pajace... Kolorystyka – lepiej nie mówić, tak samo funkcjonalność. Ale to osobny temat...

3) Zamiana badań na rehabilitację. Zamiast oferować nam na wiosnę badania, które większość nas może sobie zrobić w ramach NFZ, bo przecież jesteśmy ubezpieczeni, powinni Państwo zaoferować nam wszystkim OBOWIĄZKOWĄ REHABILITACJĘ MEDYCZNĄ, Z INFORMACJAMI NA TEMAT SPRAWNOŚCI MIĘŚNI PRZYKRĘGOSŁUPOWYCH, BO PRZEZ TEN PROBLEM WIELU Z NAS REZYGNUJE Z PRACY, jak również o należytej dbałości innych najczęściej poszkodowanych obszarów ciała ze względu na długoletnie czy długomiesięczne warunki naszej pracy zawodowej. Na powyżej wspominanej grupie tylko w tym roku zaobserwowałam dziesiątki zwalnianych lub zwalniających się osób i sama skłaniam się już raczej ku podjęciu decyzji o zakończeniu współpracy z racji powtarzającego się po raz kolejny problemu. Firma chce przewyższyć inne w stosowanych innowacjach? Myślę, że takie rozwiązanie powaliłoby innych na kolana, a nam zapewniłoby bezpieczeństwo, mniej zdarzeń wypadkowych i większą dbałość o pracownika i jego życie prywatne. Dlaczego? Ano dlatego, że obecnie osoby będące na zwolnieniu ze względu na kłopoty kręgosłupa są też kalekami we własnych domach. Są też obciążeniem dla bliskich, bo nie potrafią same sobie poradzić, gdy próbują się umyć czy chociażby wstać z łóżka, coś podnieść, przenieść, sprzątnąć.

Wyszedł ostatnio od Państwa pomysł ze wzrostem premii za brak absencji… Naprawdę sądzicie, że to zmobilizuje chorego pracownika, który, jak ja dziś, nie może się ruszyć, dla którego zdrowie jest najważniejsze? Czy sądzicie, że ludzie, którzy w większości biorą L4, bo nie dają rady pracować po 3-4 osoby na zmianie, będą się zabijać dla firmy, która nie zwraca uwagi na podstawowe problemy? Co chwilę wpadacie na nowe pomysły jak dołożyć nam obowiązków i zadań, jakbyśmy mieli ich za mało?! Cofnięta została inwentaryzacja, niegdyś mająca miejsce co trzy miesiące i zastąpiona tą, która jest co chwilę, a stany i tak się nigdy nie zgadzają. Kierownicy zamiast pomóc nam, kasjerom, rozładowywać magazyny, miksy czy pomóc w innych istotnych obowiązkach, biegają jak oszalali z kolektorem i przewalają co chwilę to samo. Nie mówiąc już o tym, że nie mają czasu na swoje sprawy kierownicze.

4) Za częste zmiany w layoutach. Bardzo często wprowadzane są zmiany w ustawieniach (layout), podczas gdy ma to znaczenie wyłącznie dla przedstawicieli. Klienci wchodzą i wychodzą rozzłoszczeni, wściekli, bo tam, gdzie stał ich ulubiony produkt, nagle go nie ma! Nie mamy czasu przyzwyczaić się do zmian. Efekt jest następujący – produkty gorzej się sprzedają i wieczorami pełne są ich całe kosze. Nie wspomnę już o IN-OUTACH w chłodniach! Towar jest upchnięty gdzie się da, bo nie ma nigdzie miejsca. Ostatnio Kierownik Rejonu podał pomysł, by na końcu chłodni wystawić wszystkie produkty IN-OUT nabiałowe. Pomysł, owszem, dobry, ale nie w momencie, w którym trzeba wystawić akcję tematyczną, a podstawowego layoutu nie ma już gdzie przesunąć... Do tego dochodzą dziesiątki kolejnych nowości, na które brak miejsca. Dojdzie do tego, że wszystko będzie lądować w chłodni w magazynie, a tam jest już wiele kartonów z non foodem... Poza tym, kolejnym problemem jest złe planowanie layoutów; nadal przebiega tematycznie segmentami w dół, zamiast alejkami wzdłuż. Jest to ogromne utrudnienie i wysiłek zarówno dla nas, pracowników, jak i dla klientów, którzy skarżą się, że ciężkie rzeczy lądują na górnych półkach. Czy nie można by zastosować tematycznego ustawienia w alejkach – lekkie rzeczy na górnych półkach, powyżej pasa, a ciężkie puszki czy szklane słoiki i butelki poniżej? Czy zmiana planowania byłaby dla firmy problemem? Czy tak dużo zmieni to, że chusteczki, podpaski, staną nad kosmetykami i chemią, chipsy nad piwami, makarony i papiery nad napojami? Ciastka, płatki, herbaty i chipsy nad kawami, mąką i cukrem? O ile lżej będzie pracownikom (kwestia ZPW), co przełoży się na zwiększone chęci do pracy, a klientom ułatwi zakupy. A może można do komponowania layoutów wybrać osoby z poszczególnych sklepów, takie, które znają się na tym najlepiej, a potem tylko trochę je zredagować? Jak zauważyliście – najlepsi doradcy to doradcy na najniższych szczeblach. Skoro już prosicie ich o pomysły, teraz je Wam dajemy i liczymy, że wyciągną Państwo z tego wnioski i nad każdym z punktów pochylicie czoła, bo jest to opracowane z setkami pracowników. Nagrody powinny się należeć prawie wszystkim, którzy teraz mi pomagają, bym miała co Wam pokazać. Irytacja wszystkich sięga już zenitu. Osoba tworząca layout powinna go zrobić na każdym z rodzaju sklepu i przekonać się, czy jest on prawidłowy, czy nie. Bo nagle się okazuje, ze muszę postawić płatki bokiem, i zaraz są niewidoczne, bo jakiś dżem został rozstawiony, pół kartonu je zastawia, nad cukrem poza półką! A przecież na zdjęciu tak ładnie wszystko pasowało. Więcej o przyczynie takiego stanu rzeczy piszę w punkcie 6.

5) Mało tego, jest za dużo wprowadzanych produktów. Czy to w chłodniach, czy w non-foodzie. Jeden towar nie zdąży się sprzedać, trafia gdzieś w kąt na magazyn lub inny sklep, klienci za chwilę chodzą i o niego pytają, my z racji tego, że nie zawsze mamy pieniądze, tracimy możliwość jego zakupu, bo już go brak. Nie sądzicie, że za dużo towarów wraca i jest przenoszonych na inne sklepy? Nie byłoby większych utargów, mniej zapełnionych magazynów, sklepów? Czy wiedzą Państwo, ile musimy przenieść, by dostać się do czegokolwiek? Jak ciasno się robi, bo nie ma gdzie czego schować? A potem przychodzą piękne broszurki z BHP, jak to regały są przeciążane i miejsca ewakuacyjne zastawione. No a kto za to odpowiada, jak nie ci, którzy tak dążą do wzrostu liczby produktów. Gdy było mniej towaru, było znacznie łatwiej i lepiej się sprzedawał. Kolejna rzecz...

6) Kolorystyka indeksów i brak informacji o zamianie kolorów, gramatury i firm czy wielkości kartonów – wprowadziliście jednakowe opakowania produktów o innych indeksach, co nam utrudniło życie, do tego inne gramatury tego samego indeksu czy nazwę. Nie mamy informacji, że kiełbasa podwawelska w niebieskim opakowaniu Nasze Smaki, to nagle ta sama kiełbasa, co w kremowym – Kraina Wędlin. Czy sądzą Państwo, że mamy kolektory w oczach i sobie spojrzymy i będziemy cudownie oświeceni? Co dzień wyciągamy z in-outów towar layoutowy. I nie można mieć pretensji do pracowników, że nie zauważyli podobieństwa, bo o ile my, starsi stażem pracownicy, ledwo zauważamy, to reszta nie zdaje sobie z tego sprawy, a co dzień towar wykłada ktoś inny... Kierownik robi zamówienie i ani on, ani my, nie wiemy gdzie i co leży. Żeby było weselej, często jest ostatnio tak, że przy takiej zamianie nawet kierownik nie zauważa, że coś, co chce zamówić, a nie ma tego w danym miejscu, właśnie stoi gdzieś wystawione obok w innym opakowaniu. Do czasu, gdy cudownie nie zrobi layoutu i sam na to nie wpadnie. Nie zdają sobie Państwo sprawy, że pracownik wykładający towar jakiś czas kojarzy go głównie po kolorze szaty i kartonu, czy gramatury, która też cudownie maleje, jak np. na oliwkach w słoiku, nad którymi sama się zastanawiałam, czy to te same. Zmieniają Państwo wysokości opakowań, przez co utrudniacie nam np. wstawienie jednego na drugie, gdzie półki nie możemy podnieść, a do tej pory wchodziło. Tak więc na podstawie tego, co napisałam i co jest robione odgórnie, mleko czy raczej napoje w kartonach: napój migdałowy, mleko ryżowe, czy to bez laktozy są w jednym kolorze, więc w pospiechu wstawiamy je pod jeden indeks. A żeby było weselej, klient pytający nas o dany produkt z tych trzech, nie dostaje go, bo my przez ten pośpiech nie zauważamy, że produkt właśnie dojechał i błędnie stoi, odsyłamy, że go nie ma, a przecież by się sprzedał. Wielokrotnie ludzie pytają nas, gdzie jest ich ulubiona kiełbaska czy serek, bo nie może znaleźć, a on oczywiście jest! Ale kto to wie? DLACZEGO NIE MAMY NAJWAŻNIEJSZYCH INFORMACJI? I czemu służy to ciągłe wszystkiego zmienianie?

7) Crossy… Na co one komu? Spadają, walają się za i pod regałami, między produktami, niszczą się podczas wieszania czy wstawiania innego towaru, w końcu przeszkadzają w szybkim wstawianiu produktów, na co i tak mamy za mało rąk i czasu. Notorycznie przerywają się uszy, za które wiszą, wskutek czego wrzucamy je do jakiegoś kartonu i w najlepszym wypadku ląduje na magazynie, gdzie się przeterminuje... Czy nie mogłyby przyjechać w jakichś kartonikach w formie mini-miksa? Lub w ogóle by z nich nie zrezygnować, bo żadna z nich sprzedaż? Albo w ogóle nie są w większości na sklepach, bo nie ma czasu się nimi zajmować.

W czasie, gdy tak ciężko o pracowników, powinni Państwo zdjąć nam obowiązki, a nie domyślać co i raz to więcej.

8) Akcje – obecnie jest ich znacznie za dużo… Mówimy tu o zmianie cen, jest ich za dużo, za kolorowo i zbyt często się nie zgadzają. W efekcie dochodzi do tego, że pracownicy nie są w stanie należycie dopilnować ich zdjęcia po upływie terminu, bo o ile widzą kolorową, to już nie widzą tej wydrukowanej z EPKS. Do tego, jak już wspominałam, towaru pojawia się za dużo naraz, wskutek czego nie ma miejsca na przechowywanie i należytą sprzedaż. Dodatkowo nie jesteśmy w stanie prawidłowo informować klientów o każdej wchodzącej akcji, bo nawet nie wiemy, o co chodzi. Wielokrotnie dowiadujemy się szczegółów od klientów, bo oni mają czas na zapoznanie się z gazetkami, a my nie. Bo mamy też życie prywatne, a w pracy za dużo obowiązków na czytanie wszystkiego.

9) Brak przecen na wszystkich sklepach dla produktów ze starszych akcji jak i tych uszkodzonych. Skutkiem jest brak szybszej sprzedaży w sklepach, gdzie ich nie ma, utrudniona możliwość znalezienia przez klientów – ale także nas, pracowników, potrzebnego nam produktu. Jest to także swego rodzaju pokrzywdzenie tychże osób i nierówne traktowanie. Dlaczego klient ma chodzić do kilku sklepów? Zwyczajnie zrezygnuje w ogóle i dlatego sklep traci na zarobku. W dodatku pracownicy też mają prawo nabyć coś taniej. Skoro wszystkie promocje są praktycznie dla nas dostępne w naszych sklepach, to dlaczego nie dotyczy to wyżej wymienionych? Co więcej, wyrzuca się coraz więcej produktów po sprawdzeniu strat, gdzie większość pewnie by się sprzedała, dlaczego inne sklepy sobie z tym dobrze radzą i tak nie marnotrawią?

10) Za małe cyfry na produktach krótkoterminowych wskutek czego nie widzimy dobrze dat i zostają na sklepach po terminie niezdjęte. Do tego na produktach typu mięso dobrze, aby daty były z przodu na opakowaniach, a nie z tyłu – umożliwi to szybszą kontrolę przez pracowników. Na niektórych tak jest.

11) Likwidacja częstych inwentaryzacji – nie ma na to ani czasu, ani ludzi. Kierownicy zamiast pomagać nam rozładowywać miksy czy szykować miejsce lub upychać zalegający towar, czy w końcu zrobić papierkowe prace w biurach, przekładają codziennie to samo, a efekt jest mierny. I tak się nie zgadza. Nieważne, jak dobrze to zrobili. Chwalą się Państwo pomysłami, a tak naprawdę w praktyce do niczego one nie prowadzą. Jeszcze żeby było weselej, ktoś tam na górze wpadł na pomysł, by kierownicy odpowiadali za daty towarów długoterminowych, podczas gdy my mamy wstawiać je bez zasady FIFO. Wiedzą Państwo, jakie są tego konsekwencje? Takie, że dokładając towar – np. soki na DHPCE, nikt z kierowników nie będzie w momencie kontroli sprawdzał całej jej zawartości, by sprawdzić, co jest na samym dole. Łatwiej wykonać to pracownikowi, który przed dostawieniem nowego towaru zapozna się z datą na reszcie, która została i od razu prawidłowo ją ustawi. To praca przeznaczona dla kasjerów, których jest więcej niż kierowników. Kto na to wpadł? Zapraszam do nas, do sklepów, niech osobiście skontroluje kilka takich produktów. Gdy w momencie wstawiania słoików z ogórkami jest jedna zgrzewka, gdzie łatwiej skontrolować słoiki, a w momencie kontroli kierownika zgrzewek będzie 5, gdzie w niektórych będą już różne daty. Również ból kręgosłupa podczas tego kilkakrotnego dźwigania jest nie do pozazdroszczenia. Wielokrotnie wyjmujemy mniej z półki by dołożyć, niż dokładamy z tego, co przyjeżdża. Podczas inwentaryzacji, która była co trzy miesiące, towar przekładało się raz, dodatkowo się go dokładało. W obecnej chwili trudno zliczyć, ile razy w ciągu tygodnia trzeba to robić. Gdzie nasze zdrowie i czas? Gdzie ludzie do tego wszystkiego? Jak duża ilość poważniejszej pracy jest przez to zaniedbana i nawarstwiona na innych pracowników, wskutek czego przeciążają się i zostają zmuszeni wziąć L4! Dodam, że na zmianie trzy osoby z kierownikiem. Albo dwie, jak jednej zabraknie. A do zrobienia na bieżąco wypiek, miksy, dostawa, kasa, przerwy pracownicze i inne nieprzewidziane sytuacje.

12) Elektroniczne wyświetlacze cen lub mobilna drukarka do etykiet cenowych wielkości kopertówki przewieszona przez ramię bądź kolektor z możliwością drukowania cen już przy samej półce. Do tego warto by ujednolicić wielkość etykiet i używać rolek w, powiedzmy, dwóch czy trzech kolorach (na ceny zwykłe i promocyjne). Jest wiele modeli dostępnych na rynku. Np.: http://allegro.pl/drukarka-termiczna-mobilna-bluetooth-bezprzewodowa-i6876716416.html lub http://allegro.pl/dymo-labelwriter-lw450-termiczna-drukarka-etykiet-i6986548398.html

Mogłoby być to sparowane z kolektorem, działać przez wi-fi. Moglibyśmy drukować cenówki przy półce, np. w czasie robienia zamówienia. Bez zbędnych wizyt w biurze (pójście po jedną etykietę zajmuje sporo czasu, jeśli nie uda się tego zrobić, nierozłożona połowa trafi do kosza lub zostanie błędnie dopasowana do produktu).

A teraz przejdźmy znów do punktów kadrowych.

13) Przede wszystkim, obsady na zmianach są za małe. Będąc we trzy osoby w sklepie mało obrotowym nie jesteśmy w stanie w odpowiednim czasie wykonać nawarstwiającej się pracy. Musisz usiąść przy kasie, a tu nagle dzwoni piec, bo albo trzeba coś wyjąć, albo włożyć – i albo wszyscy są przy kasach, albo kierownik w tym czasie przyjmuje dostawę lub robi jeszcze coś innego, jeszcze ktoś jest na przerwie. Wielokrotnie jest tak, że już trzeba dopiec, a nie ma jak, nie ma kto i kiedy. A jak już polecimy w biegu – dosłownie – to klienci robią nam awantury, żebyśmy sobie zatrudnili więcej pracowników. Ile jeszcze będziemy zmuszeni tłumaczyć się za nieswoje czyny? Jak długo jeszcze będziemy szargać nerwy, mimo że to nie my odpowiadamy za to, a klienci nie chcą dzwonić na BOK – wyrzucają frustrację na nas. Latem siedzą wszyscy na kasach, a ludzie awanturują się, żeby im arbuzy na już przekroić. Towar nam spada na głowy z palet, a tu trzeba biec, bo awantura o brak otwartej kasy. W innych sklepach nigdy nie widziałam sytuacji, by klienci rozkazywali pracownikom, kasjerom, żeby otworzyli następną kasę, nie myśląc, ze coś ważnego w tym momencie robią. Jak będąc we troje na zmianie ma usiąść na kasę kierownik przyjmujący dostawę? A klienta to już nie interesuje. Nie mają Państwo pojęcia, przez co codziennie po setki razy musimy przechodzić. Udają Państwo, że nie widzą i nie słyszą problemów, za które to Państwo jesteście odpowiedzialni, nie my. Nauczyli Państwo klientów, że wiedzą ile dzwonków i na kogo, a potem nam rozkazują, co i kiedy mamy robić. Do tego, jak zamykamy kasę, bo naprawdę musimy zrobić coś ważnego (mrożonki czy mięso na podłodze), to kierują się ku zamkniętej kasie (ja mam tylko dwie rzeczy), a my często po kilku godzinach nie byliśmy na przerwie czy w toalecie. Nie szanują nas już za nic, bo tak zostali nauczeni, a my nie mamy od firmy żadnej pomocy i obrony. Dziwią się Państwo, że pracownicy odchodzą? Również właśnie dlatego.

14) Zwolnienia za drobne przewinienia, zamiast kar porządkowych – upomnień czy nagan. Problem z brakiem pracowników wynika po części również z tego, że za drobne przewinienia są od razu zwalniani. Jak np. za odkładanie kuponów na naklejki na Świeżaki, których klient nie zbiera i nie chciał. Wiedzą Państwo, ile razy klienci za naszą uprzejmość i chęć pomocy chcą nam oddać te piekielne naklejki, a my odmawiamy, choć też mamy dzieci i dla nich zbieramy? Nie mówię o sytuacjach, kiedy pracownik przekracza uprawnienia i celowo nie wydaje ich klientowi, ale zwykły wpis do pamiętnika z jego podpisem i podpisem KR mógłby wiele rozwiązać i zapobiec podobnym praktykom, a my nie tracilibyśmy dobrego pracownika, któremu raz zdarzyło się popełnić błąd.

15) Brak motywacji i nagradzania pracowników dłużej pracujących. Im dłużej się pracuje, tym czas oczekiwania jest coraz dłuższy, a powinno być odwrotnie. To pracownik, który dopiero przyszedł, a nic jeszcze nie potrafi, dostaje nagrody w postaci premii stażowych, po roku, po trzech, a potem może po pięciu... Otóż nie! Już po pięciu nikomu się nie należy, a ten, dzięki któremu wiele rzeczy działa jak powinno, który nie odszedł jeszcze do konkurencji, nie dostaje nic i czeka, i czeka, i czeka... Wskutek czego pracownik pracujący dwa lata zarabia już jak ten, który pracuje kilka lat. Gdzie tu sprawiedliwość? Może warto zmienić ten system i pracownicy ze stażem np. powyżej trzech lat powinni dostawać co roku podwyżkę, a ci z krótszym dopiero wtedy, gdy na tę podwyżkę zapracują? To jest kolejny powód zwolnień. W ten sposób firma traci wartościowych ludzi, a w zamian dostaje niedysponowanych i nic niepotrafiących, którzy nie potrzebują żadnej motywacji, by się starać. A starsi robią znacznie więcej i widzą znacznie więcej i nie są motywowani, by dalej tak dobrze się starać. A w ostateczności odchodzą. A kto nauczy nowych, jak nie ci bardziej doświadczeni? Chociażby za to firma powinna ich nagradzać – za naukę standardów firmy.

Wymyślili Państwo premię za brak absencji. 600 zł brutto i też tylko dla kasjerów. Nie spytali Państwo pracowników, jak oni to widzą... I dlaczego nie w całym kraju? Do tego nie wzięli Państwo pod uwagę, że ludzie przemęczeni pracą na trzyosobowej zmianie nie będą się zabijać o kilka złotych więcej, do tego ci, którzy naprawdę są schorowani, nie będą chcieli przychodzić mimo premii. A gdzie ludzie mający dzieci, które zaczynają chorować i muszą dla nich być w domu? My nie chcemy w taki sposób dodatkowych nagród, by przychodzić do pracy. Istota problemu leży zupełnie gdzie indziej... Podnieście Państwo podstawy pensji, zadbajcie też o kierowników, zastępców, by chciało się im pracować, a innym piąć w górę, a nie myśleć o degradacji czy szukaniu nowej pracy. Dlaczego im się nic nie należy? Przecież jak zabraknie Kierowników, to kasjerzy sklepów nie poprowadzą.

Oto kilka wypowiedzi pracowników pod tematem owej premii:

Jak ktoś już pójdzie na zwolnienie, to nie będzie mu się opłacało wracać, będzie ciągnąć do końca miesiąca bo i tak po premii. Są plusy i minusy tej podwyżki. Kasjer nie ma premii, a sklep długi czas pracownika. Nigdy nie będzie dobrze w tej pracy.

Jeśli to prawda, to pracownicy sklepów, którzy dostają pełne premie, czyli 680 złotych, będą 80 złotych w plecy. Nawet, jeśli tajemniczego odliczymy, premia wynosić może 350 frekwencja + 210 budżet i reszta pierdółek. Do przodu tylko 40. złotych.

Ale dla mnie to chore, że pracując 3 lata ma się tyle samo, co ten, co pracuje tych lat 11... Jak potem taki pracownik ma mieć motywacje? Powinni właśnie dawać więcej temu, co pracuje dłużej. Bo nagle znajdzie się inna fajna praca (mniej wymagająca) za lepsze pieniądze z premią rosnącą z czasem i taki człowiek się nie będzie zastanawiać... A utrata takiego pracownika w Biedronce to chyba wymiana starego numeru SAP na nowy... Przynajmniej takie odnoszę wrażenie...

Haha :D teraz to dali ludziom premię za obecność, żeby się sami wykończyli :D to Ci oszczędność na kulach...

Ja pracuję dopiero 1,5 roku, ale dziwi mnie podejście do pracowników z długim stażem. Nikt o nich nie dba. Nikt nie docenia ich wiedzy i zaangażowania. Kto, jak nie oni, wdroży nowe osoby? A nowi uciekają szybko, jak tylko nadarzy się okazja.

Albo ci z długim stażem pracują za nowych, bo oni wolą siedzieć na kasie bądź wolą ich wysłać na kasę, bo oni więcej zrobią...

...zróżnicowanie wynagrodzenia ze względu na umiejętności, wiedzę i doświadczenia. Niestety, wspólna kreska i jeden poziom wynagrodzenia, zrównanie wszystkich do jednego wora, jest deprymujące.

Nawet powiedziałabym, że bardzo... Nie mam nic przeciwko temu, żeby kasjerzy dostali więcej pieniędzy, bo to w jakiś sposób ich motywuje, ale zastanawia mnie sposób motywacji kierowników... Jak mamy dawać z siebie wszystko patrząc na wypłatę, gdzie z miesiąca na miesiąc jest jej coraz mniej? Pomimo nocek na przykład... O premii nic, o podwyżkach nic... Tylko coraz więcej wymagań i obowiązków... To niedziwne, że brakuje kierowników i osób, które by chciały nimi być, bo po prostu to się im nie kalkuluje...

To nie chodzi o to, że kasjerzy zarabiają albo będą zarabiać za dużo, tylko, że kierownicy zarabiają za mało. To różnica. Pomijając tych z kierownictwa, którzy mają wszystko w dupie, przeciętny ZKS i KS tyra w sklepie na równi z kasjerami, rozwalając miksy i wstawiając calaki, a dodatkowo dostaje najwięcej bezsensownego opierdolu od rejonowego i okręgowego. Jeżeli różnica pomiędzy kasjerem a zastępcą wynosi 100-200zł, to nic dziwnego, że wiele dobrych osób nie chce awansować.

Ciekawe ile wypowiedzeń poleci... Jak można tak podchodzić do kierownictwa. Zap ....am dzień w dzień, ledwo chodzić mogę, 15 nocka w miesiącu i gówno z tego będę miała.

Dzięki temu Lidl zyska dobrych pracowników, brawo.

Premia absencyjna adekwatna do liczby dni przepracowanych, nawet przy L4, zmniejsza to zwolnienie...

16) OCENA ROCZNA. Tak, to kontrowersyjny temat. I wielu kierowników wykorzystuje to przeciwko dobrym pracownikom. Zaniża oceny, a konsekwencje płyną latami. W jaki sposób? Przytoczę jeden z przykładów, o którym ktoś wspominał. W tej sprawie pisała ta osoba i skargę, i odwołanie. Została rozwiązana bardzo nieudolnie, a właściwie to tak naprawdę w ogóle.

W skrócie: praca z nowym kierownikiem przez prawie cały rok, wszystko niby w porządku, jakieś drobne nieporozumienia, a poza tym co miesiąc normalnie przyznawana premia i brak rozmów dyscyplinujących. W grudniu – uraz kręgosłupa i niestety wielomiesięczna absencja. Co było w tym dziwnego? A to, że w listopadzie rozmawiała ta osoba z ZKS, która później stała się miejscową KS i obiecywała ocenę zgodnie, bo zdaje sobie sprawę, że nie może dać poniżej, bo jak powiedziała tej osobie: nie jesteś pracownikiem poniżej oczekiwań. No i każdy to wiedział. A gdzie niespodzianka? W kwietniu następnego roku, gdy z kadr dowiedziała się, że nagle po kilku latach pracy nie przyznano tej osobie nagrody rocznej, bo zaniżono jej ocenę. BEZ ROZMOWY Z NIĄ, nikt nie poinformował? A gdzie szacunek do drugiego człowieka? Czemu toleruje się podobne zachowania? Osoba ta zadzwoniła wtedy na sklep, odebrała KS, z którą wówczas pracowała, na dźwięk słowa ocena nagle odesłano ją do ZKS, a ta z kolei znów do KS twierdząc, że KR kazał tamtej wystawiać oceny. Mniejsza z tym, kto tak naprawdę to zrobił. To był idealny moment na zemstę, tylko za co? Za wysiłek, jaki był nieprzerwanie wkładany w pracę? Za pomoc, gdy odeszła na inny sklep i przyjechała (ta osoba) jej pomóc? A na po poprzedniej ocenie powiedziała, że porozmawiają za dwa miesiące o możliwościach szkolenia, czekano na to pięć i nic. Potem zaczęło się uprzykrzać komuś życie w fałszywy sposób. Doprowadzać do zrobienia badań kontrolnych, mimo że były bezprawne i bezpodstawne, bo nie była (ta osoba) nigdy wcześniej na 30-dniowym zwolnieniu. I ZACZĘŁY SIĘ ZGRZYTY. Bo zaczęła bronić swoich praw.

Firma ustaliła, że odwołania można składać do końca lutego. Dobrze, ale co w przypadkach, gdy kogoś nie ma i nie ma pojęcia o takim przebiegu sprawy? Więc odwołanie tej osoby poszło w maju... A powinien być czas powyżej okresu przyznawania nagród, by pracownik miał czas się wybronić, podczas gdy był nieobecny, albo przynajmniej ocena i wypłata nagród powinna być wstrzymana do czasu powrotu pracownika z absencji. Dlaczego tak krótki jest czas odwołań i dlaczego tak nieudolnie są analizowane? Osoba ta wróciła po absencji i? Cisza w temacie. Mimo że już wie, że obecna KS, której zależało by wróciła do pracy, bo pracowała z nią dużo wcześniej niż ta, co zaniżyła jej ocenę, wiedziała jak pracuje i w czasie, kiedy mogła jej zaniżyć ocenę to tego nie zrobiła... Coś tu nie gra. Mało tego – dopingowała ją, by wróciła jak najszybciej, a do tego gdy przyjechało BOP, wypowiedziała się zgodnie z sytuacją. Że problemów z pracownikiem nie miała. Dlaczego więc nikt nie cofnął zaniżenia oceny i nie wypłacił nagrody? Kwestia pieniędzy? Dlaczego przez czyjąś złośliwość kolejny rok nie ma ta osoba podwyżki, bo utrzymuje się po absencji wciąż poprzednia ocena i zamiast zarabiać 2700 brutto + premia ma ona 2400? To kolejny powód do odchodzenia z firmy. BOP nam w żaden sposób nie próbuje pomóc, przyjeżdża w momencie, gdy w sklepach już dawno była rotacja i dawno nie ma osób wtenczas pracujących. Więc od kogo chcą się dowiedzieć prawdy, skoro część osób po prostu nie chce się wtrącać? A dlaczego nikt z BOP-u nie kontaktuje się docelowo z osobami poszkodowanymi? Do tej pory nikt nie pofatygował się na rozmowę z tą osobą. Sposób, w jaki została potraktowana, jest nie do przyjęcia. A może miała coś, co chciała przy tej okazji pokazać jako podparcie swoich racji?

I ten temat powinien być dokładnie przemyślany w przyszłym roku. Zaniżone oceny powinny mieć osoby, którym kierownik nie przyznawał miesięcznych premii, a nie na zasadzie a bo ją lubię, a tamtej nie... A tak się niestety dzieje. I to wielokrotnie.

Ponadto dostała ta osoba informację, że: nieprzedłużanie umowy dobrym pracownikom tylko dlatego, że złożyli skargę na kierownika i na wypływ maili z zastrzeżonymi danymi osobowymi z BOP do kierownika rejonu. Koleżankom pewnej osoby, która o tym poinformowała inne nie przedłużyli umowy za skargę na kierownika, co więcej – rejonowy widział ich maile wysłane do BOP i dostały za to zakaz pracy w Biedronce w mieście. Powiedział, że w żadnej Biedronce nie dostaną pracy, że on się o to postara… Naprawdę takie rzeczy maja u nas miejsce bez żadnych konsekwencji? I takim osobom przechodzi to tak na sucho? Wchodzą skargi, a BOP działa na rzecz chyba Pracodawcy, a nie pracowników... Takie osoby powinny ponieść surowe konsekwencje (kierownicy).

Jesteśmy nierówno traktowani, a kierownictwo – nie całe – robi, co chce i jak chce. Ktoś na górze powinien pomyśleć, jak kontrolować zachowania kierowników, bo temat oceny rocznej jest zbyt poważnie zahaczający o nasze kieszenie, i przyszłość naszego być albo nie być w firmie nie z naszej winy. Nie można przejść koło niego obojętnie. Jak dla mnie to jest jeden wielki niewypał. Powinno w ogóle nie być tej oceny, albo kierownicy powinni być konfrontowani z pracownikiem i kimś z góry w trakcie niezgodności.

Redagowały:

Julia Miniszewska, Natalia Rojek, Ben O’Connor

Losowe Artykuły

polityczno-filozoficzne

mikropolityka

felietony

mikropolityka