Data:2017-11-19
Wyświetleń:616

Mikołaj II Krwawy
Robert Nowak

Rosyjski lud pod koniec 1916 roku miał już dość: wojny, cara, jego żony, carskiej dynastii, generalicji, arystokracji oraz burżuazji, która żerowała na nim od wieków, a następnie kazała im płacić za udział Rosji w bezsensownej wojnie. Ludzkie straty to nie tylko żołnierze zmarli na froncie, ale również cywile, padający ofiarą działań frontowych, chorób czy głodu. Za zabawę w wojnę zapłacili wysoką cenę. Nawet jeśli przeżyli przesuwanie się frontu to w jedną, to w drugą stronę, zdążyli się napatrzeć na potworności, które przyniosła im wojna. Tracili nie tylko dobytek, efekt ciężkiej pracy, ale też bliskich i to nie tylko w okopach. Gwałty i morderstwa były od zawsze częścią zbrodniczej machiny wojennej, ale zwykli Rosjanie mieli już tego dość. Cała gospodarka kraju była nastawiona na wojnę. Spowodowało to między innymi niedobory żywności czy leków.

W czasie działań wojennych zmobilizowanych zostało łącznie ok. 12 mln żołnierzy (w końcu wojny armia rosyjska liczyła ok. 7 mln żołnierzy).

Przemysł rosyjski wyprodukował i przekazał armii: 3 300 tys. karabinów, 28 tys. ciężkich karabinów maszynowych, 11,7 tys. dział różnych kalibrów, 3,5 tys. samolotów, 67 mln szt. pocisków artyleryjskich, 13,5 mld szt. amunicji strzeleckiej, ok. 20 tys. samochodów, 6 okrętów liniowych, 22 niszczyciele, 21 łodzi podwodnych. Wydatki na wojnę wyniosły 22,3 mld ówczesnych dolarów USA.

Straty armii rosyjskiej to ok. 1,7 mln poległych i zmarłych, 4,95 mln. rannych, 2,5 mln. jeńców i zaginionych, co stanowiło ok. 76,3% stanu zmobilizowanych.

Pod koniec roku 1916 wojna była równie popularna wśród rosyjskiego społeczeństwa, co sam car. Wściekłość zwykłych ludzi w Rosji na bezsensowny krwawy konflikt, w którym zostali zmuszeni brać udział bezpośrednio lub pośrednio skupił się nie tylko na samy Mikołaju II, ale także na generałach, ministrach, cesarzowej i … Grigorij Rasputinie. Niechęć do osoby cara oraz instytucji, na której czele stał, nie była udziałem wszystkich Rosjan. Na wsi i w małych miastach przywiązanie do religii oraz osoby monarchy były silniejsze od życiowych problemów wywołanych przez toczącą się wojnę. O upadku Mikołaja II zdecydowała postawa ministrów, jego generałów, a przede wszystkim armii. Nawet najwierniejsze mu oddziały kozaków przeszły w lutym 1917 roku na stronę rewolucjonistów. Historia ostatniego cara jest historią człowieka, który nie poradził sobie z przemianami zachodzącymi w rosyjskim społeczeństwie na przełomie XIX i XX wieku. Nie akceptował tego procesu, co było powodem jego nieustannych konfliktów z rosyjskim parlamentem (Dumą), a co za tym idzie także z poddanymi.

Mikołaj II urodził się 18 maja 1868 roku w pałacu carskim w Carskim Siole pod Sankt Petersburgiem. Był najstarszym synem ówczesnego carewicza Aleksandra Aleksandrowicza (syna Aleksandra II) i duńskiej księżniczki Dagmary (córki Chrystiana IX), co można nazwać paradoksem. Jego matka była córką konstytucyjnego monarchy poślubioną przyszłemu autokratycznemu władcy. Matka Mikołaja II była osobą energiczną, która bardzo szybko odnalazła się w świecie bizantyjskiego dworu Romanowów. Swoje dzieci traktowała jak inni rodzice ze swojej sfery, wychowując na osoby pozbawione szerokich horyzontów, żyjące małymi sprawami dnia codziennego jak spotykanie się z krewnymi przy herbacie czy chodzenie na łyżwy. Równolegle toczyło się inne życie – zwykłych Rosjan. Wsie trwały w zacofaniu sięgającym niemal czasów średniowiecznych. Większe miasta imperium zaczynały być przepełnione wraz z postępującym uprzemysłowieniem kraju, ponieważ przy nowo powstałych fabrykach potrzebowano rąk do pracy. Ze wsi do miast ściągały tłumy w nadziei na poprawę swojego bytu. Przyjezdni gnieździli się w miejskich kloakach po kilka osób w kamienicznych izbach, zarabiając głodowe pensje. Car Aleksander II, syn żandarma Europy Mikołaja I, już w młodości mierzył, że zmieni kraj na bardziej przyjazny jego mieszkańcom. Istotną reformą, za jaką do dziś pamiętany jest ten władca to zniesienie poddaństwa chłopów z 1861 roku. Miało ono jednak jeden mankament – nie oddawało im ich ziemi na własność. Większość ziemi nadal należała do wielkich posiadaczy. Ucisk wciąż był jedyną formą rządów władcy nad społeczeństwem, absolutystyczny system rządów cara, wszechwładza rosyjskiej żandarmerii i tajnej policji wywoływała wśród młodych Rosjan bunt oraz chęć walki z systemem. Tworzyli oni różne tajne organizacje mające na celu obalenie Romanowów. Uznawali, że nie da się zreformować monarchii, a na jej miejsce proponowali sprawiedliwszy system mający znieść podziały klasowe. Spór między nimi toczył się o to, jaką formę miałby przyjąć nowy system i jak prowadzić walkę o jego wprowadzenie.

Jedna z takich organizacji, Narodnaja Wola, rękoma swoich członków dokonała w marcu 1881 roku udanego zamachu na Aleksandra II. Widok umierającego dziadka był szokiem dla dwunastoletniego Mikołaja. Ze śmierci ojca nowy car Aleksander III nie wyciągnął jednak żadnych wniosków pozytywnych ani dla siebie, ani dla samej Rosji. Zamiast kontynuować kurs zmian poprzednika, monarcha podarł ojcowski projekt konstytucji, wrócił do reakcyjnej polityki dziada, powołał carską Ochranę, tajną policję, wprowadził cenzurę, rozpoczął represje wobec organizacji rewolucyjnych. Wystawił tym samym rachunek polityczny dla swoich dzieci i całej rodziny. Mikołaj został carewiczem w tragicznych okolicznościach, ale tragedia była wpisana w dzieje dynastii Romanowów. Rosja zastygła pomiędzy Europą a Azją. Reformy Piotra Wielkiego i Katarzyny Wielkiej zmieniły oblicze kraju, zmieniając go z prowincjonalnego państwa w ważnego politycznego gracza na świecie, ale w żaden sposób nie odmieniły życia zwykłych Rosjan. Było takie rosyjskie powiedzenie: Do pana Boga za wysoko, do cara za daleko. Oddaje to dobitnie stan ducha imperium w tamtych czasach. W jakim kierunku szła edukacja carewicza Mikołaja? Najgorszym z możliwych. Nad przebiegiem nauczania przyszłego cara czuwał człowiek, o którym Łarysa Jermiłowa w książce (albumie) Ostatni car (wyd. Muza S.A., 2007 r.) napisała: był przekonany, że edukacja może dać pewną wiedzę i nauczyć prawidłowego sposobu myślenia, jednak nie odgrywa zasadniczej roli w życiu ludzi. Pisał, że „jedyną ważną cechą człowieka jest jego intuicja. Pomimo że częstokroć traktuje się ją jako głupotę i ignorancje, to ze społecznego punktu widzenia odgrywa ogromną rolę. Opiera się ona na silnej wierze w Boga, która nie ma nic wspólnego z różnymi teoriami i intelektualnymi pismami. Wiara daleko przewyższa wiedzę, a wyższość wiary oznacza wyższość Cerkwi. Konstanty Pobiedonscew był najgorszym, co mogło się trafić Aleksandrowi III, a potem jego najstarszemu synowi. Uważany jest za najwybitniejszego ideologa rosyjskiego konserwatyzmu, ale to jemu przypisuje się zły wpływ intelektualny na obu carów w okresie ich wychowania. Efekt był taki, że obaj monarchowie nie zdobyli dobrego wykształcenia. Spojrzenie Mikołaja II, a wcześniej jego ojca, na współczesny im świat kształtowało się przez pryzmat nauki cerkwi prawosławnej oraz metod rządzenia rodem z minionych wieków. Nie nadążało więc za przemianami zachodzącymi na zachodzie Europy. Jak mogli czuć się młodzi studenci, pisarze oraz malarze, całe środowisko intelektualne Rosji, gdy rządzili nimi tacy ludzie? Tworzyli i działali wbrew carowi i aparatowi władzy, co ściągało na nich represje, wieloletnie więzienie, zsyłki na Sybir lub, co nie było rzadkością, stryczek. Represyjna polityka cara szła równolegle z polityką nacjonalistyczną zarówno rozgrywaną wewnątrz państwa, jak i w polityce międzynarodowej. Aleksander III był ojcem idei panslawistycznej, wedle której wszystkie państwa i narody słowiańskie jednoczą się pod wodzą imperium Romanowów. Car nie ufał Bismarckowi, kanclerzowi zjednoczonych Niemiec. Jednym z symboli tej nieufności w polityce międzynarodowej rosyjskiego monarchy wobec zachodniego sąsiada jest niezbyt widoczny, ale zachowany pierścień fortyfikacji obronnych w zachodniej części Warszawy, budowany przez rosyjskich inżynierów na polecenie Aleksandra III na wypadek ewentualnej wojny z Niemcami. Sam carewicz lubił, w odróżnieniu od ojca, buńczucznego i pompatycznego kuzyna Wille’go, późniejszego niemieckiego cesarza Wilhelma II. Miał on w przyszłości mieć zły wpływ na niedoświadczonego Mikołaja, gdy ten był już carem.

Życie carewicza Mikołaja nazywanego w rodzinie Nickiem w okresie od 1886, kiedy to ukończył osiemnasty rok życia aż do wstąpienia na tron w listopadzie 1894 roku, to czas nieobfitujący w ważne wydarzenia dla Rosjan oraz Rosji z prywatnego życia carskiej rodziny. Świetnie opisuje to sam Mikołaj II w swoich pamiętnikach, które w Polsce doczekały się kilku już wydań. Obraz życia następcy tronu to raczej żywot ziemianina rosyjskiego, nie zaś przyszłego cara. Aleksander III traktował najstarszego z synów lekceważąco, nie chciał go wgłębiać w tajniki władzy, licząc dożycia sędziwego wieku i przekazania władzy nie Mikołajowi, ale jego synowi, swojemu wnukowi, którego miał wychowywać niczym Katarzyna Wielka dzieci swojego syna. Car nie dożył narodzin wnuka, następcy tronu. Jego stan na przełomie lat 80-tych i 90-tych XX wieku zaczął się pogarszać. Silny fizycznie monarcha zaczął słabnąć z biegiem ostatnich lat życia, choroba nerek doprowadziła w końcu do zgonu Aleksandra III trzynaście lat po wstąpieniu na tron, 1 listopada 1894 roku w Liwadii, krymskiej rezydencji Romanowów.

Mikołaj był w szoku. Zmarł jego ojciec, którego kochał i bał się jednocześnie. Był nieśmiałym 26-latkiem, ulegającym wpływom ludzi z otoczenia, mających silniejszą od niego osobowość. Wraz ze wstąpieniem na tron nowego cara rodziły się kolejne koterie i układy w obrębie domu Romanowów, gdzie osobiste sympatie oraz antypatie odgrywały istotną rolę. Gdyby przenieść życie tej rodziny w czasy nam współczesne to powstać mógłby niejeden serial obyczajowy. Wielcy książęta, bliscy Mikołajowi II oraz dalecy jego kuzyni, przejawiali ambicje kierowania nim, a zatem samą Rosją. Każdy wkupywał się w jego łaski. Mikołaj niebędący zbyt dobrze przygotowany do roli samodzierżawcy ogromnego kraju, ufny wobec bliskich, powierzył swoje rządy braciom ojca, synom Aleksandra II. Żaden z tych wielkich książąt posiadających poza potwierdzonym własnymi regimentami tytułem wojska, mających ogromne połacie ziemi i dysponujących niezasłużonymi przywilejami z racji urodzenia oraz pozycji społecznej, nie dysponował intelektem oraz mądrością, czy chociażby doświadczeniem. Aleksander III sam nazywał swoich młodszych braci bandą kretynów, drwiąc z nich dawał im najniższe rangą stanowiska w rosyjskiej armii, trzymając z dala od polityki. Najbardziej ambitnym ze wszystkich stryjów Mikołaja, przebiegłym, acz mało inteligentnym, mającym niezbyt szerokie horyzonty myślowe, jeśli idzie o politykę, był wielki książę Włodzimierz Aleksandrowicz (1847-1909). Ciekawą postacią jest jego żona, wielka księżna Maria Pawłowna, która uważała siebie za de facto carycę wobec niepopularnej żony Mikołaja II. Inteligenta, miała ogromny wpływ na niezbyt lotnego męża. Próbowała także kierować Mikołajem, z marnym skutkiem dla siebie. Osobą z grona bliskich rosyjskiego władcy, która najdłużej miała wpływ na cara był kolejny syn Aleksandra II, wielki książę Sergiusz Aleksandrowicz (1857-1905), żonaty z siostrą carycy Aleksandry, Elżbietą Heską. Bardziej odrażającej postaci w rodzinie ostatniego cara nie mogło już być.

Wielki książę Sergiusz wierzył, że jedynie rządy silnej ręki mogą uratować kraj przed upadkiem. Był odpowiedzialny za represyjną politykę bratanka wobec ruchów rewolucyjnych, a także mniejszości narodowych żyjących w Rosji, szczególnie Żydów, których traktował jako zagrożenie dla imperium, niedających się podporządkować reszcie społeczeństwa poprzez asymilację, zasilających ruchy polityczne kwestionujące nadrzędną rolę cara i kościoła prawosławnego w państwie. Wielki książę Aleksander Michajłowicz, wnuk Mikołaja I, a zarazem szwagier Mikołaja II, w swoich wspomnieniach, które wydane zostały także w Polsce, opisywał postać wielkiego księcia Sergiusza niezbyt pozytywnie: Nieprzystępny, arogancki, nieprzyjemny… Nie oczarował swoją osobowością większości Rosjan. Obecnie postać wielkiego księcia Sergiusza, będącego jednocześnie od 1891 roku gubernatorem Moskwy, nie zyskuje w oczach badaczy pozytywnej opinii. Doszły do tego jeszcze podejrzenia o sadyzm w intymnych kontaktach z żołnierzami regimentu przez niego dowodzonego, a stacjonującego na Kremlu. Pozostawiając jego skłonności seksualne, jako nieistotne dla oceny postępowania politycznego, jawi się nam carski stryj jako nieciekawa postać z najwyższego kręgu ówczesnej władzy. Można wspomnieć także Aleksego Romanowa, kolejnego stryja cara. Chyba nie zależało mu bardzo na dominowaniu nad bratankiem. Nie przejawiał ambicji politycznych, urządzała go spokojna kariera wojskowa. Miły i najbardziej sympatyczny z całej carskiej rodziny, umarł w 1908 roku, nie odegrawszy żadnej roli w historii Rosji.

Historia Mikołaja II pokazała, że nigdy nie podejmował decyzji samodzielnie. Za jego politycznymi krokami zawsze stał ktoś z jego rodziny lub otoczenia. Kiedy Mikołaj był jeszcze następcą tronu, podczas ślubu Sergiusza Aleksandrowicza z Elżbietą Heską w 1884 roku poznał jej najmłodszą siostrę Aleksandrę, mającą wówczas dwanaście lat. Była jego kuzynką, ponieważ babka Mikołaja, żona Aleksandra II, Maria Fiodorowna, wywodziła się z dynastii książąt heskich i była rodzoną siostrą dziadka księżniczki, księcia Karola Heskiego. Więzy krwi między obojgiem nie miały znaczenia dla dynastii Romanowów. Carska rodzina nie lubiła Aleksandry, nieprzystępnej, małomównej dziewczyny, która na dodatek odbierana była jako zbyt wyniosła w stosunku do innych. Tylko przy carewiczu otwierała się na tyle, że ujęła go swoim dobrym charakterem. Zakochali się w sobie i latami pisali do siebie czułe listy. Ta miłość miała złe skutki dla samych Rosjan, ponieważ przyszła caryca miała wszystkie cechy do bycia najgorszą żoną cara, która pojmowała wszystko zbyt dosłownie. Była wnuczką brytyjskiej królowej Wiktorii. Urodziła się w 1872 roku w Darmstadt jako kolejne dziecko księcia heskiego Ludwika IV. Była ulubienicą królowej Wiktorii wśród jej licznych wnuków, bywała często z siostrami i bratem oraz ojcem u niej w Osborne House na wyspie Wight. Królowa miała ogromny wpływ na przyszłą carycę, zastąpiła jej zmarłą w 1878 roku matkę. Historia tej heskiej księżniczki potoczyłaby się pewnie inaczej, gdyby jej siostra Elżbieta nie wyszła za Sergiusza Romanowa. Kiedy Mikołaj oznajmił rodzicom, że chce poślubić księżniczkę, energicznie wkroczyła jego matka caryca Maria Fiodorowna, która nie chciała mieć synowej z Niemiec. Starania żony Aleksandra III poniosły jednak porażkę. W 1894 roku Rosjanie otrzymali cara niedojrzałego, źle przygotowanego do roli władcy, mającego u boku ograniczoną intelektualnie żonę. Złym znakiem kiepskich rządów Mikołaja były wydarzenia na Polu Chodyńskim w maju 1896 roku. Koronacja Mikołaja i Aleksandry odbyła się w Moskwie zgodnie z tradycją. Lud moskiewski wiwatował na cześć nowej pary carskiej podczas ich przemarszu na Kreml. Zachęceni atrakcjami koronacyjnego festynu, gdzie było pełno namiotów ze stołami wypełnionymi łakociami oraz kubkami z monogramem Mikołaja II, który każdy mógł wziąć na pamiątkę, Moskwianie licznie z rodzinami przybyli na podmiejskie Pole Chodyńskie. Na nieszczęście było to pole do ćwiczeń dla wojska, a nie miejsce do organizowania wydarzeń dla mas. Ludzie napierali na stoiska w obawie, że może zabraknąć dla nich jedzenia i kubków pamiątkowych. Pierwsi z tłumu zaczęli się przewracać pod naporem stojących z tyłu, kolejne osoby tratowały tych z przodu, doszło do masakry, 2690 osób było poszkodowanych, z czego 1389 zmarło. Odpowiedzialnym za złą organizację festynu koronacyjnego był wielki książę Sergiusz Aleksandrowicz, który niezbyt przejęty losem rannych i zabitych nie chciał odwoływania balu wydanego na cześć carskiej pary przez francuskiego ambasadora, który miał odbyć się tego samego dnia wieczorem. Mikołaj oraz jego żona wahali się czy nie odwołać przybycia na bal po wydarzeniach na Polu Chodyńskim. Sergiusz Aleksandrowicz przekonał jednak cara i carycę, że brak ich obecności może zostać poczytany za despekt przez stronę francuską. Francja od czasów Aleksandra III zaczęła stopniowo odgrywać istotną rolę w polityce międzynarodowej Rosji, wobec coraz większego wzrostu znaczenia Niemiec w Europie i poza nią. Kapitał francuski od lat 80-tych XIX wieku zaczął inwestować w Rosji. Odmowa carskiej pary wzięcia udziału w balu wydanym przez ambasadora Francji nie wchodziła w rachubę dla wielkiego księcia Sergiusza. Decyzja cara Mikołaja II i carycy Aleksandry o wzięciu udziału w balu była źle przyjęta przez Moskwian. Potępiali przede wszystkim postawę moskiewskiego gubernatora wielkiego księcia Sergiusza, którego nazywali księciem chodyńskim. Car nie odwołał go jednak ze stanowiska zarządcy dawnej rosyjskiej stolicy. Był to błąd, który będzie się za nim ciągnął do końca życia.

Mikołaj II uważał za priorytet kontynuowanie polityki zmarłego ojca, jednak brakowało mu charyzmy i silnej woli poprzednika. Rosjanie w większości bali się Aleksandra III, który był władcą reakcjonistą. Rządził za pomocą rozbudowanego aparatu władzy, tajnej policji, represji i cenzury. Jego syn próbował w taki sam sposób kontynuować rządy w kraju. Postęp technologiczny przełomu stuleci docierał również do Rosji. Uprzemysłowienie imperium, budowa kolej transsyberyjskiej, były możliwe dzięki pożyczkom udzielonym przez francuskich bankierów. W zamian otrzymali od władz weksle mające być gwarancją zwrotu kosztów inwestycji na terenie rosyjskiego imperium. Postęp nie szedł jednak w parze z poprawą poziomu życia zwykłych Rosjan. Lew Tołstoj, jeden z najwybitniejszych rosyjskich pisarzy, miał w liście do cara wypomnieć mu tragiczne położenie najniższych warstw społeczeństwa, stawiając w kontrze próżniacze życie arystokracji i członków carskiej rodziny. Mikołaj II nie lubił Tołstoja, nigdy nie odpowiadał na pisane przez niego listy, które krytyczne w swojej treści przerastały jego wizję porządku panującego w kraju, którym władał. Kto inny, jak nie on, car, rozumie potrzeby swoich poddanych? Czy nie on jest ich ojcem, dobrym i sprawiedliwym? Rozumowanie cara nie wykraczało poza autokratyzm. Nikt nie miał prawa go krytykować, a tym bardziej ktoś taki jak Tołstoj. Mikołaj II uważał, że kraj czeka pewna przyszłość. Wojna z Japonią (1904-1905) miała tą pewną przyszłość zaburzyć.

Japonia była terytorialnie mniejsza od Rosji. Była też krajem z innej cywilizacji. Traktowano ją jako coś gorszego. Na początku wieku XX kraj ten zaczynał przejawiać ambicje wobec osłabionych Chin i Korei. Japończycy nie znali potencjału rosyjskiej floty, wydawało im się, że nie zaczną wojny do momentu, gdy zorientują się czym jest faktycznie potęga Rosji i co prezentuje ze sobą jej armia. Szpiedzy japońscy działający w Rosji donosili rządowi w Tokio, że flota rosyjska nie stanowi zagrożenia dla japońskiej. Żadna ze stron nie chciała jednak sama doprowadzić do konfliktu. Do zaostrzenia relacji między Rosją a Japonią, tym samym dając początek wojnie przyczynił się sam Mikołaj II. Wyraził on zgodę na wprowadzenie 24 stycznia 1905 roku stanu wojennego w twierdzach Władywostok oraz Port Artur. Oczywiście monarcha pierwszy nie chciał prowokować przeciwnika. Bezpośrednią przyczyną wybuchu konfliktu było odrzucenie przez stronę rosyjską propozycji Japonii w sprawie podziału wpływów na Dalekim Wschodzie (Japonia – Korea, Rosja – Mandżuria), czego skutkiem było zerwanie przez nią stosunków dyplomatycznych 6 lutego 1904. Wojna poderwała Rosjan do postaw patriotycznych. Car sądził błędnie, że konflikt z Japonią będzie pokazem siły jego imperium na Pacyfiku, zmusi wroga do ustępstw i da wewnętrzny spokój w kraju na długo, a poddani będą cieszyć się zwycięstwem nad, jak głosiła propaganda carskich władz, azjatyckimi małpami. Rosyjska flota była większa od japońskiej dwa razy pod względem liczebności marynarzy i wyporności okrętów. Wojna skończyła się jednak klęską Rosji i obnażyła słabość militarną imperium. Dodatkowo spowodowała falę protestów przeciwko poborowi do wojska, między innymi w Królestwie Polskim. Kolejny wstrząs szykował się wewnątrz państwa – rewolucja roku 1905. Tym razem Mikołaj II musiał stawić czoła problemom, z którymi nie chciał i nie umiał się zmierzyć. Krwawa niedziela dnia 22 stycznia 1905 roku ukazała wszystkim, że Mikołaj II nie rozumiał poddanych, a oni zaczęli także jego nie rozumieć. Przemoc i opresja władz carskich wobec uczestników rewolucji 1905 była w dużej mierze zasługą wstecznego stryja cara, wielkiego księcia Sergiusza Aleksandrowicza, który zginął z rąk eserowca Iwana Kalajewa. Pisarz rosyjski Lew Tołstoj oburzony przemocą, jaką użyło wojsko wobec demonstrantów w pamiętną krwawą niedzielę opisał jako haniebny czyn, który zakończy rządy Romanowów. Było to prorocze. W samej Rosji i na świecie zaczęto otwarcie cara Mikołaja II nazywać Krwawym lub po prostu mordercą. Edward VII król brytyjski, wuj cara, ostrzegał swojego siostrzeńca przed błędną polityką wobec Rosjan i namawiał go na zmiany prodemokratyczne. Mikołaj II nie był skory do ustępstw, jego konflikty z Dumą (parlamentem rosyjskim), rozwiązywane przy pomocy premiera Piotra Stołypina, ugruntowały w społeczeństwie rosyjskim opinie, że car nie jest tym dobrym batiuszką, który o niczym nie wiedział. Stołypin cieszył się zaufaniem władcy jak żadna inna osoba przed nim i po nim. Premier Rosji uważał, że kraj stoi przed ogromnymi problemami, które stanowią pożywkę dla nielegalnych grup politycznych kontestujących władze Romanowów. Chciał dać chłopom możliwość opuszczania wspólnot wiejskich i otoczyć opieką socjalną wsie. Nie było w tej polityce Stołypina nic z chęci poprawy sytuacji zwykłych mieszkańców Rosji, ale chęć uzyskania dalszej legitymizacji w społeczeństwie autokratycznych rządów cara. Jednocześnie zaciskał Piotr Stołypin pętle wokół ruchów rewolucyjnych. Sznury, na których zawiśli skazani przeciwnicy cara w czasach rządów Stołypina, zaczęto określać mianem krawatów stołypinowskich. Konflikty z I Dumą skończyły się jej rozwiązaniem. II Duma pełniła już rolę fasady instytucjonalnej, był to skutek zmian w ordynacji wyborczej dokonanej przez premiera w 1907 roku. Polityka pierwszego z carskich ministrów była błędna i nie przysporzyła mu popularności wśród samych Rosjan. Nic dziwnego, że był celem zamachów, z których najpoważniejszy zakończył się śmiercią Stołypina, zabitego w operze kijowskiej 1 września 1911 roku, z rąk wywodzącego się z ukraińskiej burżuazji Dmitrija Bogrowa. Zamachowiec okazał się być anarchistą i jednocześnie agentem carskiej tajnej policji , Ochrany.

Mikołaj II stracił autorytet już nie tylko wśród poddanych, ale także we własnej rodzinie. Życie prywatne cara było szczęśliwe, małżeństwo udane, a piątka dzieci, w tym upragniony syn i następca tronu, dawała mu poczucie rodzinnego spełnienia oraz radości. Carska rodzina wiodła życie bizantyjskie od wieków. Przepyszne pałace i ogromne posiadłości ziemskie, wywołują do dziś u sporego grona ludzi na całym świecie niewspółmierny zachwyt nad członkami dynastii Romanowów. Wielcy książęta i ich żony, synowie oraz córki, były swoją wysoką pozycją uprzywilejowani, a także zdemoralizowani, co budziło uzasadniony gniew wśród rosyjskiego ludu. Caryca Aleksandra nie cieszyła się sympatią w kraju, brat cara, wielki książę Michał uchodził za bogatego playboya znudzonego życiem w cieniu brata. Resztę rodziny Romanowów również otwarcie krytykowano za oderwanie od rzeczywistości. Czy zdawali sobie sprawę z nadciągającej katastrofy? Od pewnego momentu tak, ale było już za późno.

Nie ma wątpliwości co do postaci Grigorija Rasputina, samozwańczego mnicha spod Tobolska, który ponoć uzdrowił chorego na hemofilię następcę tronu, carewicza Aleksego. To ohydna postać, ale wbrew obiegowej opinii nie była jedynym szarlatanem na carskim dworze w historii 304-letnich rządów Romanowów. Rasputin miał zgubny wpływ na carską parę i jej błędne decyzje w czasie I Wojny Światowej. Za to cenę zapłacili żołnierze i ludność cywilna. Abdykacja cara była rzeczą pożądaną przez Rosjan, którzy w marcu 1917 roku poczuli, że wreszcie są podmiotem a nie przedmiotem. Rewolucja lutowa nie była, jak się potem okazało, spełnieniem marzeń robotników oraz chłopów, ponieważ nadal u władzy pozostali zwolennicy starego systemu. Pozbyli się oni jedynie niepopularnego monarchy oraz równie niepopularnej rodziny panującej. Kraj nadal brał udział w I wojnie i jeszcze przez ponad pół roku rosyjscy żołnierze musieli ginąc w okopach. Cara oraz jego rodzinę spotkał tragiczny finał. Cenę za nieudolne rządy Mikołaja II zapłacili zwykli ludzie, jednak o nich się nie pamięta, za to wynosi się na piedestał cara i jego rodzinę.

Redagowała:

Natalia Rojek

Źródło grafiki:

www.polskieradio.pl

Losowe Artykuły

felietony

mikropolityka

polityczno-filozoficzne

mikropolityka