Data:2017-12-01
Wyświetleń:896

Komunizm
Wojciech Łobodziński

Komunizm dla mnie jest pojęciem opisującym zarówno pewien ruch, jak i jego cele, dążenia. Jest tworzony w znacznej mierze przez uświadomionych ludzi, świadomych ram systemu kapitalistycznego; to właśnie przeciwko niemu występuje komunizm. Osoby współtworzące go są niczym spinozjański świadomy człowiek, który poprzez praktykowanie oporu, powiększa swoją świadomość. Stają się świadome swych ról, relacji, w które wchodzą, w jakich są umieszczane przez zastaną aksjomatykę kapitalizmu, aksjomatykę spieniężania, wyliczania, wtłaczania w nieludzką, duszną hierarchię i alienowania każdej ludzkiej aktywności, uczuć, pracy, mowy, refleksji, przeżyć, doświadczenia – słowem, każdej ludzkiej czynności, biologicznej czy kulturowej.

Komunizm w praktyce oporu oznacza wspólnotowe działania, w podzielonym, zdezintegrowanym środowisku społeczeństwa rządzącego się zasadami wzajemnej nieufności, wrogości, których ucieleśnieniem jest wolny rynek. Stawia on ludzi w rolach antagonistycznych względem innych, przeciwstawia ich sobie. Jest polem walki o ograniczoną pulę kapitału, niezbędnego do przeżycia.

Nieważne, czy mówimy o kapitale społecznym (czyli wiedzy, kontaktach, umiejętnościach, dostępie do różnych informacji, które są oczywiście zhierarchizowane podług wartości i są nierównomiernie dystrybuowane), czy mówimy o kapitale pieniężnym (pozwalającym nam kupić jedzenie, odzież, pomoc medyczną, pomocnym w zdobywaniu wiedzy czy wtłoczeniu nas w nowe środowiska), oba kapitały są ograniczone ilościowo, nie każda i nie każdy może mieć do nich równy dostęp, posiadać ich równą ilość, ponieważ wtedy cała hierarchia kapitalistyczna by upadła.

Opór komunistyczny polegałby więc na uwspólnotawianiu obu tych kapitałów poprzez ich oddolną dystrybucję. Jest to możliwe na różne sposoby, na przykład w skali mikro to spędzanie czasu i produktywna, horyzontalna rozmowa pomiędzy ludźmi z różnych klas, grup społecznych; rozmowa, w której relacje władzy są równomiernie dystrybuowane. Nie powstaje w ramach jej procesu stałe rozróżnienie na kapłana, nauczyciela i ucznia, sługę. To proces dążący do wyzbycia się paternalistycznych, patriarchalnych modeli władzy. Może to być również samowolna dystrybucja książek w lokalnym terenie, pociągająca za sobą proces powstawania wspólnoty myśli i zawiązywania dyskusji wokół nich, przez osoby, które oddzielnie, jako jednostki, nie miałyby do danych lektur dostępu. W końcu to także tworzenie kolektywów, komitetów, małych wspólnot decyzyjnych, posiadających jasne cele, do których dążą. Kolektywy czy komitety są konstruktami, pozostającymi w ciągłym procesie stawania się horyzontalnymi, równościowymi i demokratycznymi, oczywiście jednak dążącymi do celu, przez co proces demokratyzacji nie staje się celem samym w sobie, pochłaniającym grupę do końca.

W skali makro jest to między innymi tworzenie takich struktur wytwórczych, które są kompletnie nowe dla zastanego systemu kapitalistycznego; są one równościowe, demokratyczne oraz pozostają we władaniu wszystkich ich członkiń i członków. Mogą to być między innymi awangardowe, nowe, mające świadomość starych błędów, spółdzielnie. Produkujące towary w sposób ograniczający, tak jak to tylko możliwe w teraźniejszych warunkach materialno–społecznych, wyzysk i alienację pracy. Mogą to być gazety, wytwarzające ruch myśli, które nie chcąc być narzędziem dystynkcji klasowej, poprzez na przykład elitarny przekaz, łączą w ramach pracy ludzi z kompletnie różnych środowisk, z różnymi doświadczeniami, na przykład studentów, pracowniczki fizyczne, pracowników naukowych, osoby LGBTQIA, lokatorki itd. Tym samym niszczą stare podziały i tworzą nowe struktury wspólnotowe, które w innym wypadku nigdy by nie powstały, ponieważ są sprzeczne z aksjomatyką kapitalizmu. W końcu są to związki zawodowe, organizujące ludzi z różnych branż oraz dające im płaszczyzny porozumiewania się i współpracy, które mogą wytworzyć świadomość faktu, iż między innymi doświadczenia wyzysku i alienacji, choć często ujawniające się pod różnymi przejawami, są ze sobą zbieżne w swej mechanice i konsekwencjach. Takie związki zawodowe nie interesują się tylko obroną interesów pewnych grup zawodowych, lecz mają na celu walkę z różnymi formami hierarchizacji wewnątrzpracowniczej, która dzieli ludzi podług kapitalistycznych wartości. Robią to dzięki działalności na wielu polach, działalności intelektualnej uprawianej wspólnie, w akcjach bezpośrednich charakteryzujących się solidaryzmem międzybranżowym, czy też po prostu dzięki formom wspólnego spędzania czasu przez członków i członkinie związków. Dzięki czemu ich opór jest dużo bardziej skuteczny.

Mamy zatem do czynienia z (w sensie praktycznym) permanentnym, wspólnotowym, świadomym ruchem, zahaczającym o jak największą ilość pól aktywności ludzkiej, mającym ogromną liczbę możliwych sposobów przejawiania, który zmienia, niszczy i buduje struktury społecznej działalności ludzi. Tworzy nową aksjomatykę wewnątrz starej. Posługując się pojęciami Gillesa Deleuze’a, ruch ten ma deterytorializować, zmieniać położenie, rozumienie i praktykę dotychczasowych modeli działania, produkcji, wytwarzania, bycia, wartościowania itd. Cały czas będąc świadomym zagrożenia, jakie niesie za sobą możliwe pochwycenie przez aksjomatykę kapitalistyczną nowego, początkowo z założenia deterytorializującego splotu praktyki z teorią. Ruch ten mógłby zostać zwieńczony założeniem partii nowego typu – nie centralizującej, nie dopasowującej się do kapitalistycznego dyskursu liderów i liderek, osób przechwytujących kapitał tworzony wspólnie, posiadającej własne założenia dotyczące dystrybucji władzy, zmieniającej praktykę parlamentarną poprzez omijanie lub umiejętne wykorzystywanie przywilejów poselskich i praw dotyczących dyskusji parlamentarnej czy długości kadencji posłów, diet itd. Partii wielościowej, z jasną praktyką i teorią, objawiającą się zarówno w skali mikro, jak i makro. Posiadającej własne, wewnętrzne instytucje zarządzania i nadzorowania, mające na celu wyszukiwanie ryzyka reterytorializacji, tworzenia strategii oraz tworzące własną, transparentną debatę wewnętrzno–zewnętrzną. Organizacji, która byłaby tworem złożonym z wielu podmiotów o różnym charakterze – spółdzielczym, związkowym, lokatorskim, medialnym, ekologicznym, feministycznym czy innym lub też kompletnie nowym, wynikającym ze splotu poprzednio wymienionych. Organizacja taka kumulowałaby moc, potencję tychże połączonych podmiotów i ukierunkowując ją poprzez aparat decyzyjny, zmieniałaby za pomocą wypracowywanej w toku praktyki antykapitalistycznej strategii panujący porządek władzy państwowej, kapitałowej etc. Możliwe, że w końcu ta partia nowego typu przechwyciłaby go sama i zdeterytorializowała, ustanawiając nowy. Byłaby deleuzjańską Machiną Wojenną, płaszczyzną wspólną wielości.

Ten nowy porządek społeczny chciałbym sobie wyobrażać jako proces ciągłego dążenia, stawania się. W końcu byłby to długi marsz, ciężki, pełen niezbędnej pracy intelektualnej, tożsamościowej i praktycznej. Byłoby to spełnienie marksowskiej wspólnoty „ludzi totalnych”, ludzi nie podlegających alienacji, tworzących wspólnie, demokratycznie i równościowo wszelkie produkty myśli, jak i obróbki materialnej, wszelkie wytwory społeczne. Wspólnota ludzi dystrybuujących wszelkie potrzebne każdemu przedmioty, bez żadnych zastrzeżeń, bez liczenia i hierarchizowania, bez wartościowania ludzi podług ich produktywności. Ludzi, którzy afirmują samych siebie nie poprzez negatywne wartościowanie innych, nie poprzez poniżanie innych względem siebie, co robimy dziś, wartościując, jaki kto osiągnął sukces, co kto napisał, co kto wie. Wspólnota ta posiadałaby niewyobrażalną moc, potencję sprawczą. Szacunek do kogoś w tej wspólnocie wynikałby wprost z samego faktu życia.

„Każdemu według potrzeb” to możliwy w XXI wieku model. Musimy go sobie zacząć wyobrażać – co jest niezwykle trudne (zauważył to Slavoj Żiżek, mówiąc, że prędzej wyobrazimy sobie koniec świata, niż nowy świat bez kapitalizmu). Z pewnością myślenie o nowym świecie będzie łatwiejsze, jeśli będzie uprawiane cały czas na nowo. Wspólnie.

Redagowała:

Julia Miniszewska

Grafika ze strony: https://thecharnelhouse.org/2017/10/15/revolutionary-ceramics-and-textiles-ussr-1919-1931/

Losowe Artykuły

kultura

polityczno-filozoficzne

felietony

felietony