Data:2017-12-23
Wyświetleń:2018

Prezentów nie przynosi Święty Mikołaj, czyli o strajku kurierów DHL
Jakub Baran

W piątek 22 grudnia, na dwa dni przed Wigilią, doszło do strajku w DHL. W głównych centrach logistycznych w Polsce, m.in. w Warszawie i Radomiu, kurierzy odmówili wyjazdu w trasę. ,,Pod choinkami może zabraknąć prezentów!”, alarmują media. Powodem protestu jest przeciążenie zleceniami w okresie przedświątecznym, śmieciowe zatrudnienie w systemie B2B oraz stawki tylko nieznacznie przekraczające pensję minimalną.

Strajk kurierów DHL, mimo że kierownictwu firmy udało się dojść do porozumienia z częścią protestujących już o 12:30, jest ważny z dwóch powodów. Po pierwsze Polacy i Polki być może uświadomią sobie, że prezentów nie przynosi Święty Mikołaj. Dostarczają je kurierzy, a produkują dzieci w azjatyckich fabrykach za dolara dziennie. To, że możemy coś kupić nie wychodząc z domu, nie unieważnia społecznego charakteru produkcji.

Po drugie, strajk w DHL pokazuje, gdzie leży słaby punkt współczesnego kapitalizmu. Być może wczorajsze protesty okażą się być jednym z ważniejszych momentów walk społecznych w Polsce.

Kapitalizm od XIX w., a szczególnie od czasów fordyzmu, opierał się wielkoprzemysłowych zakładach pracy i jej dwóch kluczowych elementach, taśmie produkcyjnej i skoszarowanej sile roboczej. To właśnie taśmowa organizacja pracy mas ludzkich pozwoliła na osiągnięcie efektu skali i zalanie rynków zbytu tanimi, seryjnie produkowanymi towarami.

Drugą stroną medalu było wytworzenie się klasy robotniczej z prawdziwego zdarzenia. Ludzie skupieni w fabrykach, pracujący w nich nawet po kilkanaście godzin dziennie, stali się wspólnotą ciał i wspólnotą klasowego interesu. Strajk, czyli dosłowne zatrzymanie taśmy produkcyjnej, oznaczał paraliż całego przedsiębiorstwa. Wprawdzie można było przeprowadzić lokaut, a w najgorszym złamać strajk siłą, ale straty kapitalisty wynikające z przerwy w produkcji były już nie do odrobienia. Stąd prędzej czy później właściciele fabryk we własnym interesie musieli zgodzić się na cywilizowane warunki pracy.

Włoski operaista Mario Tronti sformułował w latach 60. ,,kopernikański przewrót w marksizmie”, twierdząc, że “kapitalistyczny rozwój podporządkowany jest walkom robotniczym; po nich następuje i do nich odnosi się polityczny mechanizm jego wytwarzania.” Chodzi tu o to, że wszelkie innowacje w procesie produkcji oraz organizacji pracy są tak naprawdę próbą osłabienia pozycji klasy robotniczej. Kapitaliści są w gruncie rzeczy leniwi, dopiero kiedy pracownicy i pracownice zdobywają przewagę w walce klas, pojawia się potrzeba wymyślenia czegoś nowego, czegoś, co pozwoli na nowo przykręcić śrubę.

Transformacja kapitalizmu w drugiej połowie XX w. to właśnie próba zrzucenia zbędnego balastu, jakim jest klasa robotnicza zorganizowana wokół miejsca pracy. Kiedy związki zawodowe w Europie i USA stały się zbyt silne, produkcja została przeniesiona do Trzeciego Świata. Chroniony kodeksem pracy salariat został wypchnięty na umowę śmieciową lub samozatrudnienie, relacja pracownik-pracodawca, w ramach której ten pierwszy, jako słabsza strona, miał zagwarantowane pewne prawa, została zamieniona na B2B (business–to–business), gdzie dwa podmioty gospodarcze dobijają ze sobą targu. To, że jeden z tych podmiotów ma do sprzedania tylko swoją siłę roboczą, nie ma dla kodeksu cywilnego żadnego znaczenia.

Przykłady można mnożyć. Outsourcing pozwala firmom pozbyć się większości swoich pracowników i pracownic, ograniczając działalność do robienia pieniędzy. Zamiast żądań podwyżek ze strony niepotrzebnych działów przedsiębiorstwa mamy kontrahentów, którzy zabijają się o nasze zlecenia.

Lean production, czyli ,,odchudzenie” procesu produkcyjnego ze zbędnych wydatków i osobogodzin, sprawia, że towary są wytwarzane i dostarczane just in time – tylko wtedy, kiedy jest na nie popyt. Zmniejsza się ryzyko związane z nadprodukcją oraz koszty magazynowania i wydatki na pensje, można odnotować kolejny kwartał na plusie.

Mamy wreszcie model biznesowy Walmarta i Amazona oparty tak naprawdę na przerzuceniu wszelkich możliwych kosztów na kontrahentów i algorytmizacji łańcucha dostaw. Nie mówiąc już o Uberze i jego pochodnych, które biorą marżę po prostu za to, że ktoś może wynająć twoją siłę roboczą, jeżeli tylko ma takie widzimisię.

Te wszystkie innowacje rozbiły klasę robotniczą na pojedynczych ,,partnerów biznesowych”, zleceniobiorców, konkurujące ze sobą podmioty gospodarcze i Mechaniczne Turki z platformy Amazon Mechanical Turk, w ramach której można zamówić dowolną usługę od czekającego przed komputerem użytkownika. W ,,odchudzonych” fabrykach strajk może wywrzeć presję na pracodawcę, przyciągnąć uwagę opinii publicznej, ale nie stanowi już śmiertelnego zagrożenia dla procesu produkcji. Co z tego, że taśma może stanąć w miejscu, skoro kapitał przemieszcza się z zawrotną prędkością?

Ta ucieczka kapitału do przodu jest możliwa tylko dzięki łańcuchom logistycznym, firmom kurierskim, dostawcom , tirom kursującym po autostradach całej Europy, kontenerowcom transportującym przez oceany towary z chińskich sweatshopów do krajów Pierwszego Świata, etc. To właśnie łańcuch logistyczny, a nie taśma produkcyjna jest piętą achillesową współczesnego kapitalizmu. I tam właśnie uderzają kurierzy DHL. Walczą przeciwko innowacyjnym metodom wyzysku, których ofiarami padamy wszyscy. Walczą w naszej sprawie.

Ponad 11 milionów Polaków i Polek zrobiło w 2017 roku zakupy przez internet, prawie milion więcej niż rok temu. Za wzrostem obrotów firm kurierskich nie poszły lepsze warunki pracy dla samych kurierów, czy podwyżki wynagrodzeń. Dlatego jeżeli pod waszą choinkę nie trafią w tym roku prezenty zamówione przez Allegro, życzcie strajkującym kurierom wszystkiego najlepszego. Solidarność to najlepszy prezent, jaki możemy sobie dać na Święta.

Redagowała:

Julia Miniszewska

Grafika:

https://westdenvercopwatch.wordpress.com

Losowe Artykuły

mikropolityka

polityczno-filozoficzne

mikropolityka

kultura