Data:2018-01-02
Wyświetleń:352

Świat iluminacji pani prezydent
Robert Nowak

Trakt Królewski w ciemnościach uchwyciła dziennikarka tvnwarszawa.pl po godzinie 21.

– Iluminacja nie działała od pomnika Kopernika do hotelu Bristol, po jednej stronie Krakowskiego Przedmieścia – relacjonowała Ewelina Cyranowska. – O przyczyny zapytaliśmy służby. Pod numerem miejskiej infolinii 19 115 usłyszeliśmy jednak, że nie mają informacji o problemach z oświetleniem deptaka. O sprawę zapytaliśmy także rzeczników ratusza, czekamy na odpowiedź.(źródło: TVN Warszawa)

W powyższym opisie sytuacji zastanej na Krakowskim Przedmieściu przez dziennikarkę TVN Warszawa można odnaleźć symboliczny obraz miasta pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz, będącej gospodynią stolicy już 11 rok. Efektowność w zarządzaniu miastem przez obecną administrację ratusza nie ma przełożenia na życie zwykłych obywateli Warszawy. Mottem pani prezydent mogą być słowa wypowiedziane przez nią parę lat temu: Bezdomni? Nie przeszkadzają mi. Był to wyraz arogancji wobec potrzeb lokalowych wielu mieszkańców miasta, bezradnych wobec szalejącej reprywatyzacji oraz zmniejszającej się liczby mieszkań z zasobu komunalnego. Gronkiewicz-Waltz była głucha na apele i prośby lokatorów oraz organizacji lokatorskich, latami zwracających uwagę na dziwne okoliczności przejmowania miejskich kamienic przez nowych właścicieli. Po latach musi się zmierzyć z krytyką za udział w reprywatyzacji kamienicy przy ulicy Naokowskiego 16, a także za oddawane budynków wraz z ludźmi bez analizy dokumentacji czy zapoznania się z historią danej nieruchomości. Stronę pani prezydent biorą nie tylko urzędnicy ratusza, byli i obecni, zamieszani mniej lub bardziej w proces bezprawnego oddawania budynków, ale także neoliberalni dziennikarze, jak np. Ewa Sieldlecka czy Waldemar Kuczyński. Prezentują nam oni od wielu lat znany stereotyp lokatorskiej patologii, chcącej mieszkać za darmo lub półdarmo w cudzych mieszkaniach. Nic dziwnego, że wielu mieszkańców stolicy popiera panią prezydent, nie mając pojęcia o tym, że od dawna płacą za politykę reprywatyzacyjną z własnego portfela, zrzucając się na rzecz odszkodowań dla spadkobierców – zarówno prawdziwych, jak i tych rzekomych.

Powstanie Komisji weryfikacyjnej ds. warszawskiej reprywatyzacji spotkało się z przewidzianą wcześniej reakcją warszawskiego ratusza oraz samej prezydent. Wszystko odbyło się zgodnie z prawem, a sama Hanna Gronkiewicz-Waltz o niczym nie wiedziała. Jest prawdą, że reprywatyzacja to proces trwający od 1989 roku, ale to za rządów obecnej pani prezydent oddano w prywatne ręce najwięcej kamienic. To za jej kadencji 1 marca 2011 roku zamordowano w Lesie Kabackim Jolantę Brzeską, mieszkankę budynku przy ulicy Nabielaka 9 walczącą z czyścicielami kamienic. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie chciała słuchać Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów, Komitetu Obrony Lokatorów, Ruchu Sprawiedliwości Społecznej. Milczała nawet po tej strasznej zbrodni, tymczasem dramat lokatorów trwał i zwiększała się liczba ofiar reprywatyzacji. Zadowolona pani prezydent i jej dworzanie w postaci wiceprezydentów oddawali kolejne spektakularne inwestycje, tworząc fałszywy obraz Gronkiewicz-Waltz jako dobrej gospodyni miasta. Prawda o tych inwestycjach jest taka, że ich realizacja jeszcze bardziej pogłębiła chaos planistyczny. Przyczyniła się do tego polityka prodewloperska i antyspołeczna. Rosnąca liczba samochodów, czy brak planów zagospodarowania przestrzennego dla wielu kluczowych rejonów Warszawy także jest zasługą pani prezydent. Pokazuje to smutny obraz miasta, stojącego tyłem do mieszkańców i ich potrzeb. Zamiast zdrowej, czystej Warszawy, gdzie można mieszkać godnie, mamy miasto budzące się smogiem, zakorkowane, z kiepsko funkcjonującą komunikacją miejską, a przede wszystkim rozszerzającą się biedą i głodem mieszkaniowym. Dlatego kara dla pani prezydent oraz jej rodziny za udział w reprywatyzacji kamienicy przy ulicy Noakowskiego 16 jest jedynie symbolicznym zadośćuczynieniem za krzywdy wyrządzone lokatorom z tej oraz wielu innych warszawskich kamienic. W obozie neoliberałów zapanowała panika. Przecież za zwrot kamienicy odpowiada Lech Kaczyński, pani prezydent o niczym nie wiedziała. Taka jest narracja mediów przychylnych od lat okradaniu lokatorów z ich mieszkań w imię świętego prawa własności jako fundamentu istnienia świata. To, że PiS jest umoczony w reprywatyzację, nie zwalnia PO i samej pani prezydent od odpowiedzialności za zniszczenie życia mieszkańcom kamienicy przy Noakowskiego 16. Obrońcy żelaznej damy Warszawy nie tylko bronią rodziny Waltzów, ale przede wszystkim niewielkiej grupki, która się na reprywatyzacji utuczyła i żyje obecnie jak pączki w maśle, gdy losem ofiar jej działań nikt się nie interesuje. Nie interesuje ich nawet fakt, że już nie tylko byli, ale także obecni urzędnicy miejscy, zostali zatrzymani w sprawie reprywatyzacji. Przeczy to słowom ratusza, że osoby zamieszane w ten proces zostały usunięte. Nadal będziemy świadkami niejednego zatrzymania urzędników z placu Bankowego przez agentów CBA. Czy będzie to miało wpływ na życie lokatorów z już zreprywatyzowanych kamienic? Działania komisji to jedno, a odszkodowania dla lokatorów to drugie, bardziej istotne. Przyznanie im tego będzie bardziej namacalnym przejawem sprawiedliwości niż decyzje komisji w sprawach poszczególnych budynków. Nikt już raczej nie wyrwie pani prezydent ze świata iluminacji, efektownych inwestycji czy przecinania wstęg. Nie zrozumiała lekcji ostatnich dwunastu miesięcy i nie wydaje się, aby do końca kadencji mogła ją pojąć, nawet po tym, gdy przestanie władać stolicą.

Redagowali:

Piotr Ciszewski,

Natalia Rojek

Grafika:

http://www.retrosquad.com

Losowe Artykuły

polityczno-filozoficzne

mikropolityka

kultura

felietony