Data:2018-01-14
Wyświetleń:1537

Dlaczego Włochy?
Félix Guattari

Dlaczego Włochy? Pierwsze wyjaśnienie jest stosunkowo przypadkowe. Grupa ludzi odpowiedzialnych za niezależną włoską stację radiową w Bolonii, Radio Alice, poprosiła mnie, bym zaprezentował francuską edycję ich tekstów. Zainteresowało mnie to, ponieważ ich inspiracja była sytuacjonistyczna i „deleuzoguattariańska”, jeśli można tak powiedzieć.

Drugą osią odpowiedzi jest połączenie aparatu państwa, w tradycyjnym znaczeniu, i biurokracji Ruchu Robotniczego. Byliśmy już świadkami spektakularnej formy tego działania w ZSRR i Chinach. Zachodnioeuropejska demokratyczna tradycja, ewolucja w kierunku Eurokomunizmu oraz humanizm partii socjalistycznych zapewniły nas, że nie jesteśmy zagrożeni tego rodzaju totalitaryzmem. Jest prawdą, że modele zależności różnie funkcjonują. Mimo to istnieje nieodwracalna tendencja, zmuszająca państwo do wytężania swych sił, już nie tylko za pomocą tradycyjnych środków przymusu, takich jak policja czy armia, ale również za pomocą wszelkich środków negocjacji w każdej dziedzinie, od systematycznego kształtowania dzieci przez edukację publiczną, do bezgranicznej władzy mediów, w szczególności telewizji. Ten aparat państwa jest bardzo widoczny, ale często bezsilny na poziomie krajowym, odkąd autentyczne decyzje podejmowane są na poziomie międzynarodowym. Wręcz przeciwnie, jest on coraz bardziej wpływowy w swych najmniejszych, zminiaturyzowanych interwencjach.

Jeśli ktoś za bardzo wetknie nos w realia danego kraju, to prawdopodobnie odniesie wrażenie, że reżim angielski znacznie różni się od tego w Niemczech, Francji czy we Włoszech. Ale gdyby zrobić kilka kroków w tył, można by zauważyć, że pewien rodzaj totalitaryzmu jest właśnie wprowadzany i że dobrze współgra on z tradycyjnymi podziałami. Maszyny produkcji, formacji i reprodukcji pracy wprowadzają ogromną maszynerię władzy państwa, jak i równocześnie wszelkiego rodzaje pomniejsze tryby w polityce, związkach, edukacji, sporcie etc. Pod tym względem uważam, że doświadczenia włoskie są jak najbardziej przykładne, dzięki nim możemy ujrzeć linie ujścia i drogę, która się za nim kryje. Nie prowadzi ona do alternatywy typu angielskiego, czy francuskiego frontu ludowego na lewicy lub na prawicy. Upewnia nas, że Partia Komunistyczna, organizacje masowe i związki zawodowe będą w pełni funkcjonować w atmosferze narodowego konsensusu, jak ma to miejsce we włoskim spektrum politycznym.

Rodzaj państwowego reżimu jest właśnie opracowywany, nie będzie wymagał Rewolucji Październikowej, czy nawet Chińskiej Rewolucji, ale będzie wytwarzał te same rezultaty: ludzie będą kontrolowani za pomocą wszelkich dostępnych środków, nawet jeśli będą musieli zostać pozbawieni środków miary politycznej i regionalnej różnorodności.

Dlaczego Włochy? Ponieważ przyszłość Anglii, Francji i Niemiec to Włochy. Kiedy zaangażowałem się we Włoszech, Wspólny Program francuskiej lewicy jeszcze nie upadł, ale już wtedy zarysowała się w mojej głowie myśl, że nie tak będzie wyglądać przyszłość, że nie ma on sensu. Jednak proces scalania się jest nieubłagany, i schemat włoski w końcu doczeka się reprodukcji we Francji.

To, co mówię, może stać się zrozumiałe tylko w stosunku do tego, co nazywam rewolucją molekularną. Istnieje pewien poziom pragnienia, przemocy i buntu, który stał się nie do udźwignięcia, niemożliwy w społeczeństwach, które osiągnęły taki technologiczny i społeczny poziom rozwoju. Weźmy za przykład terroryzm: w historii Ruchu Robotniczego miały miejsce akcje zbrojne i akty terroru. W ruchu komunistycznym miały miejsce przewlekłe dyskusje, których celem było nadanie perspektywy i umiejscowienie akcji zbrojnych. Dziś nie jest to już problem teoretyczny, ale problem wrażliwości zbiorowej, która została ukształtowana przez aparat państwa za pomocą jego macek: nikt nie zaakceptuje już więcej idei śmierci, idei przemocy, idei rozłamu, czy nawet idei zaskoczenia. Ogólna infantylizacja przenika dziś wszystkie relacje międzyludzkie. Jeśli ma miejsce strajk w Narodowym Przedsiębiorstwie Elektrycznym, to uważaj! Kodeks etyczny strajku musi zostać spisany. Konfrontacja w Bolonii? Uważaj, muszą mieć miejsce istotne negocjacje. I jeśli ktokolwiek ulegnie nieprzewidzianemu czynnikowi, jeśli pojawi się garstka albo grupa opornych, którzy nie zaakceptują etycznego kodu, to będzie to oznaczać czarną dziurę. Najpiękniejszą czarną dziurą, jaką ujrzał świat, była ta, która miała miejsce w Nowym Jorku podczas zaćmienia. Kiedy nikt nie mógł niczego zobaczyć, cokolwiek – wielka masa, obca fauna – mogło wyłonić się z ciemności.

Pewien rodzaj brutalności odziedziczony po społeczeństwach kapitalistycznych XIX wieku współistniał wraz z pewną prawdą pragnienia. Niektórzy ludzie nadal mogli się wyzwolić. Miarowe naciski marksistowskiego ruchu robotniczego nadały temu kres. Dziś nie możesz pragnąć rozłamu, nie możesz pragnąć rewolucji ani niczego, co poddaje w wątpliwość strukturę i wartości współczesnego społeczeństwa. Teraz nadzór zaczyna się w dzieciństwie, wśród pielęgniarek i w szkole, każdy bowiem musi zostać sprowadzony siłą do poziomu funkcjonowania systemu. Ustanawiane obecnie represyjne społeczeństwa posiadają dwie nowe cechy: represja jest lżejsza, bardziej rozproszona, bardziej ogólna, ale jednocześnie zdecydowanie brutalniejsza. Dla wszystkich, który potrafią się dostosować, przystosować i mogą zostać włączeni do społeczeństwa, będzie zmniejszać się możliwość policyjnej interwencji. Będzie coraz więcej i więcej psychologów, czy nawet psychoanalityków wśród policjantów; dostęp do terapii grupowych zostanie znacznie rozszerzony; problemy osób indywidualnych, jak i par będą omawiane wszędzie; represji na gruncie psychologicznym zostanie nadany bardziej rozległy, całościowy charakter. Praca prostytutek będzie musiała zostać zaakceptowana, w radiu będziemy mogli usłyszeć terapeutę narkotykowego – pokrótce, zapanuje atmosfera powszechnego zrozumienia, akceptacji. Jednak jeśli zaistnieją kategorie lub osoby, które wymkną się temu włączeniu, jeśli ludzie zakwestionują cały system ograniczania, to zostaną oni zlikwidowani jak Czarne Pantery w Stanach Zjednoczonych, albo ich osobowość, psychika zostaną zniszczone, tak jak to miało miejsce z Frakcją Czerwonej Armii w Niemczech. Skinnerowskie warunkowanie stanie się powszechną praktyką.

Terroryzm nie jest w żaden sposób charakterystyczny dla Niemiec czy Włoch. W trzy miesiące Francja może stać się pełna Czerwonych Brygad. Zważając na to, jak media i władza operują, jak zaniepokojeni są ludzie, więźniowie tego ograniczającego systemu, nie powinno dziwić, że ktoś się wścieknie i zacznie strzelać.

Jednakże molekularna rewolucja nie jest wytwarzana ani na poziomie politycznej, czy też tradycyjnej, związkowej konfrontacji, ani na froncie różnych ruchów społecznych, takich jak Ruch Kobiet, prostytutek, Gay Liberation Front etc. (które są tylko prowizorycznymi reterytorializacjami, czy nawet formami kompromisu zawartego z władzą państwa lub innymi siłami politycznymi). Istnieje miniaturyzacja form ekspresji i form walki, nie ma powodu, by myśleć, że ktoś mógłby zaplanować, czy oczekiwać zaistnienia molekularnej rewolucji.

Na głębszym poziomie współczesnej historii nie ma prawie znaczenia, czy ktoś żyje w reżimie gułagów Breżniewa, reżimie Jimmy’ego Cartera czy Berlinguerismu – wszystkie potęgi są uwikłane w tę samą dziwaczną formułę. Z pewnością wystąpią w niej sprzeczności, konfrontacje, upadki, walki klasowe w tradycyjnym znaczeniu, nawet wojny; tak naprawdę to całe społeczeństwo ulega teraz zmianie. Nie będzie to po prostu kolejna burżuazyjna czy proletariacka rewolucja. Maszyny wprowadzane przez ten proces zmian są tak maleńkie, że stanie się niemożliwym ustalenie, czy ma miejsce konfrontacja klasowa, czy pogłębione zostaje zniewolenie ekonomiczne. Uważam, że ta społeczna zmiana, która zawiera w sobie nie tylko redefinicję relacji międzyludzkich, ale również stosunków między organami, maszynami, funkcjami, znakami i przepływami, jest wewnątrzludzką rewolucją, nie tylko reorganizacją wyraźnych stosunków i relacji. Wcześniej w historii miały miejsce ogromne porażki rewolucyjne. W XVIII wieku stany, hierarchie, kategorie wszelkiego rodzaju załamały się. Dziś nikt i nic nie wydaje się zdolne do kolektywnego nadawania znaczenia temu, co się dzieje. Wkrada się panika, a ludzie znajdują oparcie w siłach państwa, bardziej obezwładniających i oplatających, jeszcze bardziej zdumiewających i manipulujących. We Włoszech Partia Komunistyczna często głosi hasło: „uratujmy Włochy”, ale im bardziej niepewna staje się przyszłość Włoch, tym więcej pojawia się powodów, by je ratować.

We Włoszech nie istnieje tradycja władzy państwa, nie ma ducha obywatelskiego; niczego takiego, jak francuska tradycja centralizacji i hierarchicznej odpowiedzialności. W związku z tym sytuacja sprzyja wprowadzaniu zmian. Całe regiony zostaną zdegradowane, przez restrukturyzację kapitalizmu na skalę międzynarodową. Co się tyczy „włoskiego cudu”’, czy też francuskiego, byłoby lepiej, gdybyśmy o nich zapomnieli.

Jestem z pokolenia, która naprawdę doświadczyło spętanego społeczeństwa. Stalinizm wówczas wtedy był instytucją, murem zasłaniającym horyzont nieskończoności. Teraz wyczuwam niespotykane przyspieszenie zachodzące w rozkładzie wszystkich współrzędnych. To niespodzianka. Wszystko ma się rozpaść, ale oczywiście nie dojdzie do tego dzięki jakiejkolwiek rewolucyjnej organizacji. W przeciwnym razie cofnęlibyśmy się do najbardziej mechanistycznej utopii rewolucji, marksistowskiego uproszczenia: na końcu drogi czeka zwycięstwo… Nie jest to czarna dziura XIX wieku, wiele rzeczy wydarzyło się od tamtych czasów, takich jak barbarzyńcy u bram. Polityczna nadbudowa i systemy reprezentacji upadną lub rozpadną się w śmieszności i bezmyślności, ale istnieją już ogromne ilości rzeczy, które funkcjonują, i to bardzo dobrze, czy to na poziomie nauki, estetyki, czy pomysłowości codziennego życia. Ma miejsce niespotykana witalność mechanicznego procesu.

Włoskie Radio Alice posiada piękne powiedzenie: gdy jest ono pytane, co powinno zostać zbudowane, odpowiada, że siły, które są zdolne do zniszczenia tego społeczeństwa, z pewnością są zdolne do zbudowania czegoś innego, ale nie stanie się to samo z siebie. Nie mam pojęcia, jaki będzie przyszły model społeczeństwa czy relacji. Myślę, że jest to fałszywy problem, który starali się omijać Marks wraz z Engelsem. Możemy robić tylko jedno: uświadomić sobie koniec społeczeństwa. Rewolucyjny proces nie będzie pochodził z racjonalnej, Heglowskiej czy dialektycznej struktury. Zamiast tego będzie to ogólna rewolucja, połączenie seksualnych, relacyjnych, estetycznych i naukowych rewolucji, wszystkich przenikających, znaczących i aktualnych deterytorializacji.

Na poziomie molekularnym rzeczy funkcjonują inaczej. Patrząc przez pryzmat tradycyjnej polityki, nie pozostaje nic innego, na przykład z radykalnego amerykańskiego ruchu społecznego. Jeśli ktoś zmieni perspektywę, jeśli ktoś spojrzy przez mikroskop, istnieje całkowicie inny obraz. Istnieje nowa wrażliwość, nowy sposób zawiązywania relacji, nowy rodzaj dobroci; wszystkie tak trudne do zdefiniowania. Dla historyków chcących zająć się tymi rzeczami, nadeszły ciężkie czasy – historia czułości! Na wiele skomplikowanych sposobów, poprzez historię ruchu feministycznego i historię ruchu homoseksualnego, poprzez ogólne relacje, ten nowy rodzaj wrażliwości okazuje się również rewolucją. Jeśli rewolucyjna perspektywa nie pozwala nam na ujrzenie tego, nie ma w takim razie już rewolucji, wszystko jest skończone.

Nie będzie więcej Październikowych rewolucji.

Tłumaczył: Wojciech Łobodziński

Z pomocą Mikołaja Ratajczaka i Niny Michnik

Redagowała:

Julia Miniszewska

Grafika:

Losowe Artykuły

kultura

felietony

mikropolityka

felietony