Data:2018-02-01
Wyświetleń:2962

Dlaczego to nie był prawdziwy komunizm?
Michał Konarski

Podręcznikiem w kwestiach zarówno ekonomicznych, jak i pewnie światopoglądowych dla wielu zwolenników lewicy, ale także dla jej krytyków, jest Kapitał Marksa. Czy to jest słuszne? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. W każdej grupie ludzi zdania będą podzielone, więc niemożliwym jest stworzenie ideologii zaspakajającej potrzeby każdego człowieka. Marks swoją oceną sytuacji zaskoczył wielu – co nie dziwi, gdyż taki był jego cel. Swoim niełatwym do zrozumienia językiem i stylem pisania niejako nakreślił polityczny dyskurs XIX, XX oraz XXI-wiecznego nurtu politycznego nazywanego lewicą. Przez cały ten czas, czyli przez 150 lat od pierwszego wydania Kapitału na świecie wydarzyło się wiele. Jednak najważniejszą próbą wprowadzenia teorii marksistowskiej była rewolucja październikowa. Zawiązany po niej Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich nazywany jest „pierwszym państwem komunistycznym”. To stwierdzenie jest oczywiście błędne. Podobnych zrywów chłopskich było w przeszłości już kilka. Najbardziej znanym z nich jest chyba rewolucja francuska, która warto przypomnieć miała miejsce jeszcze przez narodzinami niemieckiego ekonomisty. Ponadto za namiastkę dyktatury proletariatu należy uznać Komunę Paryża, która istniała właśnie w czasach jakobińskich. Kolejne próby stawały się coraz poważniejsze i zaczęły dotyczyć coraz większej liczby ludzi. Komuna Paryska, czyli druga próba Francuzów, była już znacznie bardziej eminentna. Wówczas nie byli to sami przeciwnicy starego ładu, a ludzie świadomie podążający wedle danej ideologii. Brali w niej udział marksiści oraz anarchiści, czyli przedstawiciele dwóch szkół, które aby osiągnąć cel, muszą iść ramię w ramię. Właśnie to zdanie powinno być pierwszą odpowiedzią na pytanie, dlaczego ani ZSRR, ani PRL nie były „prawdziwym komunizmem”. Nie ma socjalizmu bez demokracji, tak samo jak nie ma demokracji bez socjalizmu – w taki właśnie sposób Róża Luksemburg określała, jak powinna być interpretowana ideologia Marksa. Pierwszym krokiem rewolucji robotniczej jest wydźwignięcie proletariatu w klasę panującą, wywalczenie demokracji – w taki zaś sposób wypowiadał się sam ojciec idei komunizmu, Karol Marks.

Jednakże wymienione przeze mnie przykłady prawdziwych środowisk bezklasowych miały swoje wady. Przede wszystkim – nie były globalne. Aby rewolucja była udana, musi zaangażować wszystkie narody, w przeciwnym wypadku skutki będą tragiczne. Powołując się na historię – rewolucjoniści zostaną spacyfikowani, następnie zamknięci w więzieniach, gdzie w nędzy zakończą żywot. Sam teren zostanie przejęty przez reakcjonistów, a następnie upaństwowiony/sprywatyzowany. W najlepszym wypadku zostanie po nim tablica upamiętniająca wojowników o wolność i równość.

Wraz z upływem czasu komunizm musiał ewoluować, aby nadal być aktualnym. Musiał zmieniać się w formę bardziej przystępną niegdyś dla proletariatu, a dziś dla środowisk prekariackich. Pierwszym błędem ludzi zaangażowanych w proces kształtowania społeczeństwa bezklasowego było to, że w ostatecznym rozrachunku wcale nie było ono bezklasowe. Wciąż istniała klasa wyzyskiwanych oraz klasa wyzyskujących. Wyzyskującymi nie należy nazywać już burżuazji, tak jak mieli to w zwyczaju XIX-wieczni filozofowie, a jedynie aparat państwowego przymusu. Nową burżuazją, nowym zagrożeniem dla wolności każdego człowieka stało się państwo, które stosowało represje tak duże, jak wcześniej właściciele fabryk oraz innych zakładów pracy. W XX wieku komunizm stał się anarchizmem, tak jak anarchizm stał się komunizmem. Choć jest to opinia nad wyraz niepopularna, to po przeanalizowaniu najważniejszych myślicieli obu ideologii tak należy skonstruować definicję tychże.

Mieszkańcy bloku wschodniego wcale nie nazywali się ludźmi wolnymi. Brakowało także równości. Członek partii był postawiony o wiele wyżej od zwykłego rolnika, nauczyciela lub innego przodownika pracy. Nie było tak jednak dlatego, że tak musiało być. Było tak dlatego, że do wszystkiego zabrali się nieodpowiedni ludzie. Ludzie, którym wcale nie przyświecała szlachetna idea, a własne cele i własne pragnienia. Każdy człowiek żąda wolności. Jednakże nie można słowa wolność nadużywać, a słowa równość nadinterpretować. Słowo wolność i równość muszą iść w parze, gdyż jedno wynika z drugiego. Dopiero po wyrównaniu różnić w wykształceniu ludzi, w dostępie do najpotrzebniejszych zasobów, w statusie społecznym wszyscy będą wolni. Jednak wraz z powszechną wolnością i równością zniknie państwo, jako twór już niepotrzebny. Tak powinno było się stać w 1917. Łatwo jednak zwrócić uwagę na to, że społeczeństwo rosyjskie nie było gotowe na rewolucję październikową. Brakowało tam czynnika, który pomoże osiągnąć wolność i równość wszystkich klas – ten czynnik to pomoc wzajemna. Pomoc wzajemna powinna być najważniejszym celem przyświecającym ludzkości. Piotr Kropotkin opisał ją jako współczynnik rozwoju, jednak pomoże ona nie tylko w rozwijaniu się ludzkości, ale także w osiągnięciu społeczeństwa wolnego i równego. Jak zatem należy nazwać sytuację, gdy aparat państwowy zostanie zniesiony, środki produkcji zostaną udostępnione pracownikom, każdy będzie wolny i równy? Należy wówczas użyć słowa Prawdziwy komunizm. Tylko w takiej formie wypełni on wszystkie swoje założenia. Jednak jak go osiągnąć? Aktywnym działaniem w służbie ludzkości. Organizowaniem robotników w oddolnie zakładanych związkach zawodowych. Zrzeszaniem młodych i uświadamianiem im, jak ważna jest walka przeciwko państwowości i dlaczego to ona jest najważniejszym i ostatecznym celem ludzkości.

Redagowała:

Rozalia Małolepszy

Grafika:

https://www.strategic-culture.org

Losowe Artykuły

felietony

mikropolityka

polityczno-filozoficzne

polityczno-filozoficzne