Data:2017-04-10
Wyświetleń:727

Poznań Walczący
Ala Wiśniewska

W sobotę 8 kwietnia w Poznaniu odbyła się demonstracja, która na długo pozostanie w pamięci polskich antyfaszystów. Solidne wystąpienie przeciwko nacjonalistycznej retoryce, jaką posługuje się władza, "brunatnieniu" sfery politycznej i – ze względu na to, co miało miejsce w trakcie – przeciwko nieudolności i brutalności Policji.

Całe wydarzenie było odpowiedzią na coraz częstsze ataki na cudzoziemców w Poznaniu, w tym na pobicie studenta z Indii z końcówki marca. Wspomniano również o Ameerze – w połowie Irakijczyku, w połowie Kurdzie, doktorancie Uniwersytetu Jagiellońskiego, deportowanym ostatnio całkowicie bezprawnie.

Jak czytamy w oświadczeniu organizatorów: "Nie będziemy biernie obserwować rasistowskiej i nacjonalistycznej agresji! Sprzeciwiamy się włączaniu przedstawicieli jawnie nacjonalistycznych ugrupowań do debaty publicznej! Nie dyskutujemy z rasistami! Przeciwstawiamy się tej pełnej nienawiści ideologii! Tylko przełamując ograniczenia narodowe, będziemy w stanie zbudować równe i sprawiedliwe społeczeństwo."

Nie zabrakło również kwestii klasowych, religijnych, związanych z LGBTQ. Na tapecie znalazły się wszystkie problemy związane z neonazistowskimi tendencjami w społeczeństwie. Przypomniano historię endeckiego Poznania, gdzie na długo przed hitlerowską okupacją, w latach trzydziestych, nawoływano do bojkotu sklepów żydowskich; gdzie endeckie bojówki po tchórzowsku były w stanie strzelać dzieciom w plecy. Nie zapomniano też o haniebnej stronie w historii polskiego akademizmu, czyli gettach ławkowych.

Zaczęło się "wesołym" akcentem. Zanim demonstracja ruszyła sprzed Starego Browaru, została zaatakowana przez kilku nacjonalistów, którzy próbowali zakłócić odmarsz... rzucając w nas jajkami. Waleczni husarze dokonywali brawurowych wypadów zza drzwi obrotowych. Według świadków śmiercionośna amunicja miała być miotana za pomocą proc. Policja oczywiście nie spieszyła się z interwencją, ale okazało się, że demonstranci sami potrafią o siebie zadbać. Do tego stopnia, że policja musiała rozdzielać uczestników zajścia. Patriotyczną partyzantkę w końcu odseparowano od reszty. Wśród zatrzymanych znalazł się między innymi właściciel poznańskiego sklepu "Narodowy". Chyba nie trzeba więcej mówić. W końcu wyruszyliśmy przy dźwiękach "Bella Ciao" i poznańskiej Samby, która przez całą trasę zagrzewała nas do boju.

Celem marszu było dotarcie pod biuro PiSu. Tutaj także doszło do wartego odnotowania incydentu. Kiedy znaleźliśmy się na rogu ulic Ratajczaka i Świętego Marcina, policja zaatakowała pałkami i gazem kilku demonstrantów, którzy wybiegli przed czoło marszu. Niektórzy tym gazem ociekali. W sumie zatrzymano 5 osób, w tym jedną uczestniczkę, próbującą ocalić się od zamknięcia w suce poprzez powoływanie na chore dziecko w domu. Serduszka Dzielnych Funkcjonariuszy pozostały jednak niewzruszone. Gdyby nie solidarność i odwaga innych demonstrantów, próbujących odbić towarzyszy szarpanych przez policję, zatrzymanych byłoby więcej. Za wierna służbę państwu szybko podziękowano służbom okrzykami: "to jest wasza demokracja!", "zdejmij mundur, przeproś matkę!" i "faszyści, policja – jedna koalicja!". Prawdopodobnie chcieli nie dopuścić nas przed biuro.

W końcu jednak dotarło do ich świadomości, że trasa przemarszu została legalnie zatwierdzona, więc – zapewne z wielkim żalem – przepuścili nas. Pod biurem partii Jarosław Urbański przypomniał słowa posła Kaczyńskiego, o tym jak na studiach fascynował się myślą Romana Dmowskiego, a Tadeusz Janiszewski z Teatru 8 Dnia w mistrzowski sposób ośmieszył interpelacje Roberta Winnickiego do Jarosława Gowina w sprawie "neutralności uczelni" i "kryminalnej działalności grupy Rozbrat", odczytując słowa domorosłego duce w stylu Gomułki.

Wbrew pewnym kontrowersjom związanym z umieszczeniem na facebookowych stronach Uniwersytetu Adama Mickiewicza informacji o demonstracji i późniejszym ich usunięciem z rozkazu rektora uczelni, a także nawoływaniu posła Winnickiego do "zachowywania neutralności na uczelniach", w pochodzie uczestniczyli również pracownicy naukowi Uniwersytetu: dr Ita Wachowska z Instytutu Filologii Romańskiej, prof. Roman Kubicki z Instytutu Filozofii i prof. Krzysztof Podemski z Instytutu Socjologii.

Warte odnotowania są tu słowa profesora Kubickiego, który przemawiał pod kawiarnią "Zemsta", dokąd ruszyliśmy spod biura PiSu. W kontekście policyjnej napaści i politycznych represji, z jakimi anarchiści spotykają się zarówno teraz jak i spotykali się w poprzednim systemie, stwierdził, że władza zwalczając anarchistów postępują źle, bo to "anarchiści są sumieniem społeczeństwa".

Trzeba wspomnieć o liczbie uczestników, bo z pewnością warta jest odnotowania. Od rana tego dnia dało się usłyszeć dość pesymistyczne przewidywania: "jak będzie nas trzystu to będzie dobrze" albo "tylu ludzi przyszło na koncert, ciekawe ilu będzie maszerować" (tego weekendu odbywał się na Rozbracie festiwal „Fuck Fascism Fest”). Ogólna frekwencja musiała być więc miłym zaskoczeniem dla wielu uczestników i organizatorów. Jak w swojej relacji podaje rozbrat.org, w manifestacji wzięło udział ok. 800 uczestników. Z kolei strajk.eu pisze jeszcze bardziej optymistycznie o "ponad tysiącu osób" maszerujących za banerem "Nacjonalizm nie przejdzie".

Jako uczestniczka zdarzeń mogę potwierdzić, że tłum robił wrażenie. Setki osób skandujących antysystemowe, antyfaszystowskie hasła, powiewających głównie czarno-czerwonymi flagami. Takiej demonstracji dawno nie było, ale miejmy nadzieję, że podobne jeszcze się odbędą w tych coraz mroczniejszych czasach. By jednak nie ujmować innym uczestnikom, muszę przyznać, że w demonstracji brały udział nie tylko środowiska anarchistyczne. Nad tłumem powiewało też kilkanaście flag Razem i parę flag Socjalistów, którzy w Poznaniu mają pewną reprezentację.

Z pewnością był to pokaz siły, ale również pokaz jedności polskiej lewicy, kiedy obok siebie maszerowała Federacja Anarchistyczna z Inicjatywą Pracowniczą, z mniejszymi autonomicznymi grupami anarchistów oraz socjaldemokratami z Razem i Partią Socjaliści.

Chociaż nasze środowiska na co dzień wiele dzieli, tego dnia byliśmy w stanie zapomnieć o wzajemnych animozjach i wspólnie pokazać całemu krajowi, że istnieje w społeczeństwie opór. Że są ludzie, którzy nie pozwolą, by ponownie nastały endeckie porządki. Że Poznań walczy.

Redagowała:

Natalia Rojek

Losowe Artykuły

polityczno-filozoficzne

felietony

felietony

kultura