Data:2018-03-14
Wyświetleń:1441

Kilka uwag o prognozowanych zmianach w Kodeksie Pracy
Kamil Łukaszek

Tekst ten powstaje na kilkadziesiąt godzin przed publikacją wyników 1,5 rocznej pracy Komisji Kodyfikacyjnej ds. Prawa Pracy. Nie znam jej efektów, jednak doniesienia medialne każą ich wypatrywać z daleko idącym niepokojem. Jeśli pewna część owych doniesień się zmaterializuje, powinniśmy już teraz organizować ruch oporu tych wszystkich, którym na emancypacji i godnym życiu ludzi pracy zależy najbardziej. Pracowników, ale także uczniów i studentów, którzy w znakomitej większości są klasą robotniczą in spe.

Po kolei zatem.

Najbardziej bulwersującą sprawą, która stanie się efektem pracy Komisji Kodyfikacyjnej ds. Prawa Pracy wydaje się propozycja utworzenia subkont bankowych, które pozostaną pod kontrolą burżuja/kapitalistki. Na owe subkonta miałyby być przelewane pieniądze należne pracownikom/pracowniczkom za nadgodziny. Środki owe miałyby zostać wypłacone osobie zatrudnionej w ściśle określonych przypadkach, takich jak wygaśnięcie stosunku pracy, urlop bezpłatny, bądź sezonowy charakter działalności kapitalisty. W owym modelu pracownik wykonuje pracę, której efektem jest wartość dodana, jednak skromy udział w owej wartości zostanie przeniesiony w bliżej nieokreśloną przyszłość. Efektem takiej regulacji byłaby sytuacja, w której to pracownik/pracowniczka a nie kapitalista/kapitalistka ponoszą ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej. Wewnętrzny, międzyklasowy offshoring. Klasa pracownicza z odroczoną formą zapłaty.

Kolejna rzecz, która u wszystkich postępowców powinna budzić irytację, to zapis, wedle którego nadgodziny będą uznawane jako takie tylko i wyłącznie pod warunkiem, że zleci je pryncypał. Jest to ewidentnie sfera potencjalnych nadużyć na których straci pracownik. Łatwo możemy wyobrazić sobie sytuację, w której dyspozycja pracy poza regulaminowym czasem nie pada wprost, tylko wynika z pewnych podskórnych, niepisanych ustaleń i nieformalnych dominacji. Czy zgodnie z tym zapisem pracownik pozostający w pracy 15-20 minut dłużej aby odpisać na mejl, mimo że nie uzyskał takiej dyspozycji od przełożonego, będzie mógł odebrać sobie ten czas w przyszłości? Raczej nie.

Kolejną bulwersującą sugestią Komisji Kodyfikacyjnej jest likwidacja obowiązku płatności za urlop na żądanie. Mówimy tu o 4 dniach, które pracowniczka mogłaby w ciągu roku wykorzystać na niezbędne, nagłe, wynikające z potrzeb życiowych zdarzenia. Zgodnie z ustaleniami Komisji pracownik straci finansową gratyfikację za owe dni. Jeśli zatem przyjmiemy, że kapitalista/kapitalistka zatrudnia sto osób i wypłaca wszystkim swoim pracownikom płacę minimalną, to w ciągu roku wzbogaci się o circa 41600 zł. Zapis ten będzie szczególnie uciążliwy dla osób posiadających małe dzieci, a więc takich, które najczęściej są zmuszone do korzystania z popularnych UŻ. Uderza on zatem bezpośrednio w prawa reprodukcyjne społeczeństwa. Nie bez znaczenia jest także wymiar hegemoniczny i opresyjny omawianego rozwiązania. W liberalnej nowomowie urlopy na żądanie są określane często "kacowymi". Jest w tym słabo zawoalowana sugestia, że nieprzewidziana absencja w pracy wynika z faktu, że pracownik/pracowniczka ma problemy alkoholowe.

Reasumując; Koledzy, Towarzyszki, Towarzysze! To między innymi od Waszej reakcji będzie zależało to, jak będą wyglądały stosunki pracy w niedalekiej przyszłości. Piszę do portalu, który tworzą i który w większości tworzą i odbierają studentki i studenci. To właśnie Wy w niedalekiej przyszłości będziecie tworzyć i należeć do świata pracy. To właśnie waszym udziałem będą najbardziej przykre konsekwencje zmian o których mowa wyżej. To właśnie Was wzywam do solidarnego przeciwko tym zmianom oporu!

Członek Ruch Sprawiedliwości Społecznej

Redagował:

Tomasz Figura Grafika:

Losowe Artykuły

mikropolityka

tłumaczenia

felietony

mikropolityka