Data:2016-12-03
Wyświetleń:282

„Jaśnie państwo” wracają
Robert Nowak

Ta sytuacja jest kontynuacją logiki neoliberalnej, reprywatyzacji. I tu właściciele się chronią mówiąc, że te pieniądze wezmą od skarbu państwa. Skarb państwa te pieniądze wyegzekwuje od nas w postaci polityki zaciskania pasa, to będą cięcia społeczne, to będą podwyżki czynszów, to będzie prywatyzacja stołówek szkolnych”.

Maria Burza kolektyw „Syrena”

Wieś Nieborów położona niedaleko Łowicza wraz z częścią Puszczy Bolimowskiej oraz niedaleko położoną Arkadią mogą niedługo wrócić do przedwojennych właścicieli. Nie jest to żart! Potomkowie Janusza Franciszka Radziwiłła, który był ostatnim prywatnym właścicielem Nieborowa i kilku okolicznych wsi, reprezentowani przez mecenasa Michała Sobańskiego chcą odzyskać nie tylko pałac nieborowski wraz z przylegającym do niego parkiem, ale również grunta gminy Nieborów liczącej 103,3 km kwadratowe, zamieszkiwanej według danych z 2006 roku przez 9 536 osób. Posiadłości podłowickie Radziwiłłów w 1945 roku objęła reforma rolna i tak, jak inni obszarnicy rodzina straciła swoje źródło posiadania oraz zysku.

„Michał Sobański w imieniu rodziny Radziwiłłów od 2009 roku stara się o zwrot pałacu w Nieborowie oraz zespołu parkowego w Arkadii. Majątek ten został odebrany Januszowi Radziwiłłowi, właścicielowi m. in. ordynacji Ołyckiej na Kresach Wschodnich, w II RP dyplomacie i parlamentarzyście. Wywieziony w 1945 r. przez NKWD na Łubiankę i do obozu w Krasnogorsku, został po powrocie do Polski ponownie aresztowany przez UB. W Nieborowie powstało muzeum, dzisiaj jest ono zarządzane przez Muzeum Narodowe. - O zwrot staramy się od 2009 roku. Złożyliśmy takie wnioski do wojewody łódzkiego, on je oddalił. Wnieśliśmy odwołanie do Ministra Rolnictwa, który uchylił postanowienie wojewody. Wojewoda ponownie musi je rozpatrzyć – opisuje boje o Nieborów i Arkadię Michał Sobański. Dodaje, że spadkobiercy właścicieli po dokonaniu zwrotu nadal będą udostępniać obydwa miejsca zwiedzającym. – Chcemy utworzyć Fundację, której członkami będą przedstawiciele rodziny Radziwiłłów oraz Muzeum Narodowego – deklaruje Sobański”. Gazeta „Rzeczypospolita” 28.09.2016 rok.

Powyższy przykład nie jest jedyny. W podwarszawskich Michałowicach (idzie tam o 136 hektarów ziemi) i Raszynie mieszkańcy boją się, że po decyzji Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który wyrokiem z dnia 21 września 2016 roku oddalił 180 skarg na decyzję ministra rolnictwa i rozwoju z 2013 roku cofającą odebranie Michałowic i Raszyna rodzinie Grocholskich w 1948 roku, mogą stracić swoje domu a wraz z nim cały dobytek życia. Nie jest tajemnicą, że rodziny wywodzące się z kasty przedwojennych dawnych wyzyskiwaczy – szlachty mają zamiar drogą sądową oraz administracyjną cofnąć reformę rolną z roku 1944 i przywrócić stan posiadania z czasów II RP, a co za tym idzie nadać sobie taką samą pozycję społeczną, jaką mieli ich dziadowie oraz pradziadowie przed wybuchem wojny. Robią to po cichu, bez większego rozgłosu, w zaciszu kancelarii adwokackich i ministerialnych gabinetów, dążąc do tego, by społeczeństwo się nie dowiedziało, a mieszkańcy gmin, do których są roszczenia potomków dawnych właścicieli np. wspomnianego Nieborowa czy Arkadii stanęli przed faktem już dokonanym. Ziemia przez nich uprawiana okaże się nienależąca do nich i to nie oni będą zapisani w księgach hipotecznych (wieczystych), więc nic z nią nie będą mogli zrobić.

Polska arystokracja jest na tyle bogata i wpływowa bez posiadłości pozostawionych w kraju po wojnie, że mogła swoje próżniacze życie prowadzić na zachodzie spokojnie, nie wyciągając łapska po dawne majątki. Reprezentowani przez najlepsze kancelarie adwokackie arystokraci zamierzają nam przypomnieć kim byli ich przodkowie w dawnej Polsce, a kim jesteśmy my potomkowie ich niewolników, z której darmowej pracy w polu czerpali ogromne zyski przez stulecia, budując na krzywdzie chłopskiej swoje ogromne fortuny. Wykorzystują słabość państwa polskiego dokładnie tak samo, jak w okresie Rzeczypospolitej szlacheckiej, gdy ich prywata stawiana była wyżej nad interesem ogółu.

„Bezczelność, z jaką ich dzieci urodzone na Florydzie wyciągają ręce po nasz wspólny majątek nie ma dziejowego precedensu. To oni są u nas zadłużeni, muszą zapłacić za lata pańszczyzny.
Szlachta jest zakałą ziemi, powinna wrócić na śmietnik historii!”.
Tadek Zinowski, kolektyw „Syrena”.

Absurdalne zwroty Michałowic oraz Raszyna rodzinie Grocholskich są konsekwencją dogmatu panującego w Polsce od 1989 roku o świętym prawie własności dającym argument m. in. osobom biorącym udział w odzyskiwaniu kamienic czy gruntów miejskich (szkół, przedszkoli, żłobków, boisk, placów zabaw czy parków) nie tylko w samej Warszawie, ale równie w innych polskich miastach.
„Czym się różni "prawowity spadkobierca" od złodzieja? Stażem!
Podczas gdy Mossakowski, potomek szmalcowników, próbuje nas okradać w sposób uliczny i prymitywny, klasa szlachciurów-roszczeniowców wyciąga swoje lepkie łapska już nie tylko po pojedyncze kamienice czy ulice. Jaśniepaństwo życzą sobie cofnięcia reformy rolnej i reprywatyzacji całych folwarków i latyfundiów.
My pytamy własności: skąd się wzięłaś?
A wzięła się z setek lat ograbiania nas, biednych, z naszej darmowej, pańszczyźnianej pracy. Z nieuczciwych przywilejów dla "Polaków lepszego sortu" i naszego niewolnictwa. Ze stuleci legalnych tortur, pobić, egzekucji bez sądu i gwałtów na naszych babkach. Szlachta nie raz doprowadzała to państwo do ruiny swoją rabunkową gospodarką i dbaniem o własną prywatę zamiast dobra wspólnego.

Za kolaborację z zaborcą dostawali swoje hrabiowskie tytuły. Gdy w międzywojniu chłopki i chłopi próbowali wywalczyć sprawiedliwość, wysyłali na nas wojsko, jak w 1937, podczas Wielkiego Strajku Chłopskiego. Gdy kraj najechali faszyści, stracili odwagę i uciekli na zachód, a lud ginął w Robotniczej Brygadzie Obrony Warszawy i w Czerwonych Kosynierach. Gdy po wojnie w końcu przeprowadzono reformę rolną, ukrywali w swoich dworkach leśne bandy, płacąc im za strzelanie do geodetów reformy rolnej i wiejskich nauczycielek. Gdy cały naród budował swoją stolicę, oni mieli swoją w Londynie, gdzie ulokowali oszczędności”.
Tadek Zinowski, kolektyw „Syrena”

Panowie szlachta o tym powinni pamiętać! Ich „zasługi” nie są współmierne do krzywd wyrządzonych innym. To nie oni odbudowywali kraj po II wojnie światowej, zniszczony przez niemiecki reżim hitlerowski, z którym polscy arystokraci przecież sympatyzowali! Dlatego warto tu przypomnieć postać jednego z nich Alfreda Antoniego hrabiego Potockiego (1886-1958), ostatniego właściciela Łańcuta, który kolaborował z Niemcami w czasie wojny i udostępnił swój zamek Wermachtowi na siedzibę sztabu. Państwo podziemne nic mu nie zrobiło, chociaż karało kolaborantów śmiercią, a powojenne władze Polski pozwoliły mu wyjechać bez problemu na zachód Europy. Czy jego potomkom w ramach wyrównywania krzywd, jakich arystokraci doznali od komunistów należy się zwrot pałacu w Łańcucie?

Losowe Artykuły

felietony

mikropolityka

polityczno-filozoficzne

polityczno-filozoficzne