Data:2016-12-03
Wyświetleń:333

Władza
Wojciech Łobodziński, Sebastian Słowiński, Ben O'Connor

Władza od zawsze kojarzona jest z przemocą, która ma za zadanie ujarzmiać jednostki na rzecz dojścia do konsensusu. (Zbiorowy konsensus wypacza opinię pojedynczej jednostki, zbiorowość staje się jednostką, pod której hasłami żadna z osób ze zbiorowości nie może się utożsamić; powstaje konsensus uniwersalny). W obecnej sytuacji powstaje potrzeba redefinicji zarówno władzy jaki i funkcji przemocy w niej zawartej. Władza jawi się jako hierarchiczna struktura, na której czele stoi król/ojciec, a podległe jemu są jednostki, które noszą miano poddanych/syna, córki; syn nigdy nie stanie się ojcem i ojciec nie stanie się synem. Nie musi ona, władza, jednak działać w ramach usztywnionej struktury (znaczeniowej), która zakłada stałość relacji i ich podmiotów. Przenoszenie relacji rodzinnych do sfery społecznej konstytuuje bezmyślne oddanie władzy. Ale rodzinna mieć może zupełnie inną formę, tj. kolektywu, wspólnoty etc. Samo wyobrażenie, że grupa rodzicielska może przybrać formę zgoła odmienną od tradycyjnej, wiktoriańskiej, motywuje zmianę w zastanych stosunkach władzy.

Redefinicja władzy, której się podejmujemy, ma odebrać jej pejoratywne znaczenie; lub jeśli to konieczne zmienić jej definicję lub stworzyć inny termin. Piszemy ten tekst razem. Każdy z nas przyjmuje chwilowo pozycję władzy, której dobrowolnie oddaje się reszta; władza, którą operujemy, leży w wypowiedzi. Skutkiem poddania się tej władzy, nader ruchomej, powstał ten tekst, który wyglądałbym zgoła inaczej, jeśliby został napisany przez tylko jednego z nas. Władza, której się poddaliśmy była interwałem, trwała krótko i zmiennie, była ruchem, który zneutralizował pojęcie władzy, jaką znamy i umożliwił jej nowe pojęcie, którego efektem jest ten tekst. Płynność władzy możemy zauważyć, gdy porównamy do siebie najgorsze obelgi z różnych społeczności i z różnych czasów. Przykładowo najgorszą obelgą w Polsce jest nazwanie kogoś kurwą, wynika to, naszym zdaniem, z tego, że osoba, która musi handlować własnym ciałem jest najmniej produktywną jednostką. Nie może ona sprzedać, ani stworzyć, niczego oprócz używania własnego ciała. Natomiast w społeczeństwach, w których kapitał nie sprawuje władzy najgorsza obelgą jest powiedzenie, że jest się bezproduktywnym dla społeczności.

Powróćmy do władzy—dobrze—nam—znanej. Szkoła. Dyskusja, która urodziła ten tekst staje w opozycji do dyskusji szkolnej, w której podlega się ustrukturalizowanej władzy mimowolnie. Ojciec-nauczyciel rozporządza potencją: wzywa do odpowiedzi; wiemy co, kiedy i jak powiedzieć po wskazaniu do odpowiedzi. Jest to relacja władcy i podanego, stagnacyjna, zakrzepła i utrwalona.

Świadomi jesteśmy, że środowisko determinuje sens, jak i styl, wypowiedzi. To, co stwierdzamy, czego świadkami jesteśmy, to status quo w dyskursywnym szkolnictwie, który nie pozwala się zmienić. Nauczyciel, przedstawiciel władzy, nie będzie dążyć do zmiany podmiotowości w szkole, bo ekwiwalentem władzy, której jesteśmy ofiarami, jest jej skostniała i absolutna, ostateczna forma. W tym rozumieniu szkoła, jaki i inne spektakle władzy, jest konserwatywną wstrzemięźliwością. Uznaje rzeczy jej objawione za ostateczne, prawdziwe oraz niepodważalne. Z jakąkolwiek niespójnością, niesprawiedliwością rozprawia się teologicznie — uznaje ją za część planu. Z uwagi na fanatyczny charakter instytucji totalnych, uczeń nie ma możliwości wzniesienia sprzeciwu. Uczeń jest zdany na łaskę nauczyciela, który, jako jedyny, może pozwolić sobie na wprowadzenie mutacji. Jakiekolwiek inicjatywy wypływające od ucznia będą tłamszone lub wyszydzane, słowem: poddawane będą ostracyzmowi. W takim środowisku, w takich warunkach kształtuje się ludzi, którzy wychodząc z tej totalnej instytucji, szukać będą, na wzór dawnych mistrzów, skończonego absolutu, który zmotywuje do używania fanatyzmu. Trzeba te instytucje zmutować, dać im możliwość otwartych narracji oraz pozbawić podmiotowości nauczyciela, a upodmiotowić wszystkich członków dyskusji.

Losowe Artykuły

polityczno-filozoficzne

mikropolityka

polityczno-filozoficzne

felietony