Data:2017-05-15
Wyświetleń:1731

Gay pride
Sebastian Słowiński

„Gay pride” jest inicjatywą wnoszącą do świadomości zbiorowej obecność osób nieheteroseksualnych. Celem ruchu jest pokazanie ludzi spod tęczowej flagi jako „normalnych”, a więc nie unika zjawiska homonormatywności — gej i lesbijka stają się modelami, ich zewnętrzność, gadżety i styl będą ideą, wzorem, kulturowym archetypem homoseksualności, do których osoba nieheteroseksualna musi się dostosować, aby być postrzegana jako nieheteroseksualna. Nikt nie ukrywa, że jest to sprzeczne z ideą „gay pride” z lat sześćdziesiątych, czyli z jego początkiem (zamieszki w Stonewall, 1969). Charakter kategorii geja i lesbijki jest więc wykluczający. Usztywnienie to da się zaobserwować w codziennym życiu homonormatywnym: w klubach, na spotkaniach, na portalach internetowych. Osoby niewpasowujące się w model homoseksualny są piętnowane i – paradoksalnie – nie tolerowane przez tych i te, które występują pod hasłami równości i dumy gejowskiej.

Drugim zarzutem formułowanym przez krytykę jest proces komercjalizacji. Nieciężko dostrzec przecież, że pojęcie „gay friendly” stało się elementem reklamy. Od dawna można kupić sobie bycie gejem lub bycie lesbijką pod postacią torby, plakatu, ubrań, a nawet ubezpieczenia (firmę ubezpieczeniową reklamowała niegdyś Anna Grodzka i Krystian Lagierski). „Gay friendly” to marka, ale też, o czym należy nie zapominać, gwarancja bezpieczeństwa.

Warto o tym pamiętać idąc na Paradę Równości. Dlaczego? Jak zauważają niektórzy (Deleuze w liście do Serge’a Daneya; Gilles Deleuze, Negocjacje, Wrocław 2007.), to ci homoseksualni muszą wybić się z bycia homoseksualnymi, przez co rozumiemy bycie sobą jako sobą, a nie byciem w odniesieniu do oryginalnego homoseksualizmu. Otóż, rzecz jasna, należenie do grupy będąc jej członkiem, członkinią wymaga operacji — nie jest jednak niezbędne, wręcz operacja taka jest niepotrzebna. Egida „gay pride” jest przestrzenią dla wielościowych orientacji, a więc i dla niehomonormatywnych tożsamości.

Homoseksualny archetyp, jak każdy archetyp, jest w gruncie rzeczy przesiąknięty przemocą represjonującą jednostkę. Nie potrzebujemy liberalnego gay pride, a tylko radykalnego. To znaczy, że nie jawimy się jako homoseksualiści i homoseksualistki, ale jako pojedyncze osoby zjednoczone we wspólnocie tęczowej flagi. W LGBTQ+ idzie o ostatnią literę. O Q - „queers”.

Zarówno historia jak i radykalniejsze postulaty „gay pride” wychodzą poza normatywną sferę komfortu jaką np. jest tzw. równość małżeńska. Z nią samą sytuacja jest niejasna, gdyż owa opowiada się za reformą prawną, włączeniem gejów i lesbijek oraz osób biseksualnych do schematu kulturowego, który jest patriarchalny i antywyzwoleńczy.

Aktywistki i aktywiści LGSM (Lesbians and Gays Support the Miners) zdobyły się na gest solidarności ze strajkującymi ponad roku górnikami (1984-1985) przez co pokazały, że to, o co same walczą, nie zamyka się w typowych postulatach, z jakimi kojarzyć może się duma gejowska. Jest ona skorelowana z wieloma aspektami życia w społeczeństwie i niemożliwe jest rozpatrywanie jej bez uwzględnienia innych czynników, innego oporu. „Gay pride” to oddolny głos, który nie chce zdobyć władzy, wejść w jej łaski. Jest to „konflikt między państwem, a tym co niepaństwowe (ludzkością), nieprzezwyciężalnej rozbieżności między jakimikolwiek pojedynczościami a organizacją państwową”.

Redagowała:

Natalia Rojek

Losowe Artykuły

teksty historyczne

mikropolityka

polityczno-filozoficzne

polityczno-filozoficzne