Data:2017-05-15
Wyświetleń:1339

Prawdziwi Polacy
Anna Lamers

Zobaczyłam zdjęcie z pikiety ONR-u w Gdańsku z napisem „Wyzysk Polaków – zatrudnianie Ukraińców, metoda PiS-u i kapitalistów” i pomyślałam: antysystemowcy.

Następnie moją uwagę przykuło ogłoszenie na stronie Młodzieży Wszechpolskiej, że spotkanie otwarte odbędzie w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Pomyślałam: katolicy.

Dowiedziałam się również, że wśród manifestantów spod znaku non-choice znajdują się reprezentanci Narodowego Odrodzenia Polski. Pomyślałam: rodzinni ludzie.

Zatem z przekazu dumnie prezentowanego przez skrajnie prawicowe organizacje wyszło mi, że to katoliccy antysytemowcy, którzy kochają naród i rodzinę.

I tu pojawił się pewien zgrzyt.

Sobota, 11.03.2017, Toruń. Manifa. Na miejscu zbiórki i rozpoczęcia manifestacji pojawia się również pikieta zorganizowana przez organizację „Pro – prawo do życia”. Jej uczestnicy wspomagani przez NOP nie zważając na nic utrudniają odbycie się przemarszu, atakują jednego z uczestników, a gdy ten stawia opór i do akcji wkraczają inni uczestnicy Manify, wzywają na pomoc policję. Ktoś krzyczy: „Ten, ten mnie uderzył”.

Czwartek, 16.03.2017, Przedstawiciele wyżej wymienionej organizacji demolują kawiarnię w Poznaniu – ogólnodostępne miejsce spotkań, gdzie jeszcze chwilę przed atakiem przebywała rodzina z małym dzieckiem.

Niedziela, 19.03.2017, Bydgoszcz. Piętnastu chłopców w kurteczkach z napisami „Narodowa Bydgoszcz – Śmierć wrogom ojczyzny” wpada na miejsce wydawania żywności w ramach akcji Food Not Bombs, podczas której aktywiści rozdają samodzielnie ugotowane, przygotowane z samodzielnie zdobytych składników, ciepłe posiłki osobom potrzebującym. Chyba nie muszę dodawać, że raczej wyłącznie Polakom. Chłopcy z Narodowej Bydgoszczy nie przychodzą jednak wesprzeć akcji, dołożyć do gara lub chociaż przynieść chleb dla ubogich jak na katolika przystało. Otóż przybyli, aby uniemożliwić wydawanie jedzenia oraz ukraść baner.

Wiedząc o tym, dochodzę do wniosku, że to nie są ani antystemowcy, ani katolicy, ani obrońcy rodzin. To tylko agresywni, bezideologiczni, bezmózdzy bandyci…Chcę zadać pytanie, skąd biorą się ludzie, którzy dla zasłonięcia swej homofonii i głęboko zakorzenionego rasizmu, niechęci do wszystkiego co „nowe” (choć jak wiemy odwieczne jak LGBT+ czy uciekający od wojny uchodźcy) używają katolicyzmu, który w swym nowotestamowym przesłaniu uczy tolerancji i miłości bliźniego jak siebie samego? Dlaczego ludzie, których znamy z tego, że nie wiedzą, czym jest szacunek do kobiet, głoszą ideę rodziny jako fundamentu, który przecież w ich toku myślenia jednoznacznie kojarzy się i z kobietą? Ale chyba przede wszystkim dlaczego narodowcy i ich chory sposób widzenia świata zjednuje sobie tylu wyznawców?

Myślę, że ze strachu. PiS dochodzi do władzy nie na fali odbudowy kraju w ruinie, lecz przede wszystkim ze strachu przed zalewającą Europę falą uchodźców. Najłatwiej jest rządzić poprzez zastraszenie, tak więc potrzebni są prawdziwi Polacy: przerażeni paranoicy.

Manipulacja nie jest nowym wynalazkiem. Chyba każdy pamięta, co było największą dźwignią narodowego socjalizmu w Niemczech. Antysemityzm – proste, to oni są tym złem, które zwyciężone rozwiąże wszystkie nasze problemy. Nazwanie i zidentyfikowania wroga jest podstawowym mechanizmem określenia się grupy, a do identyfikacji „nas” potrzebni są i „oni”. Straszenie obcymi, innymi, wojną i terroryzmem jest najłatwiejsze. Wspaniale opisał to George Orwell w „Roku 1984”: nie wiemy, czy jest wojna, nie wiemy, kto jest naszym wrogiem, ale najważniejsze, że jest zagrożenie, dlatego musimy być zjednoczeni i silni, aby nie przegrać. Kim jesteśmy „My”? Polakami, no dobrze, ale Polaków jest około 40 milionów, a zdecydowanie duża grupa tychże nie podziela naszych lęków, więc jesteśmy katolikami. Nie rozumiemy katolicyzmu zbyt dokładnie, nie czytamy Biblii, ale jedno jest jasne: prawdziwy Polak to katolik. W czasach rozbiorów to właśnie wyznanie wiary było najlepszym identyfikatorem. Prawdziwy polski katolik musi płodzić następnych „prawdziwków”, a do tego potrzebna jest rodzina, podstawowa komórka społeczna. Rodzina o tradycyjnie patriarchalnym zarysie, bo tylko to daje możliwość władzy dla każdego nawet najpodlejszego prawdziwego Polaka. Zastanówmy się nad maskami, pomyślmy kto się za nimi kryje?

Mali ludzie, którzy potrzebują jasnego opisania świata, a tych, obawiam się, jest najwięcej. Do tego potrzebna jest silna władza, nawet dyktatura, tu jest wszystko proste, czarno-białe. Dwukolorowe widzenie świata pociąga przede wszystkim osoby zakompleksione, niepewne, słabo odnajdujące się w szybko zmieniającym się świecie. Grunt to wiedzieć kim jestem i co jest ważne. Zatem jestem Polakiem, patriotą, będę walczył o polskość a polskość to katolicyzm i myśl narodowa…I tu koło się zamyka.

Przez ulice Warszawy dumnie maszeruje bojówka z flagami z falangą, a kordony policji brutalnie rozgramiają mieszkańców miasta blokujących ten pochód hańby. Patrioci jednej idei, zamkniętego, ksenofobicznego świata paradujący pijani w koszulach z hasłem „Śmierć wrogom ojczyzny”. Kim jest ten wróg? Każdy kto nie podziela ich zdania.

Tym, co mnie osobiście najbardziej razi i doprowadza do furii, jest łączenie tego typu haseł z opaską powstańca na rękawie. Przypominam, że w powstaniu walczyli żołnierze każdego chyba popularnego w Europie wyznania i bardzo wielu narodowości.

Jestem beznarodowym bezpaństwowcem niepotrafiącym zrozumieć idei nacjonalizmu. Wiem, jaka jest wykładnia i jakie głosi hasła, ale pomimo wieloletnich dociekań rozumiem coraz mniej. Natomiast coraz bardziej rozumiem, że wyznawców tej idei należy zniszczyć, zabić ich własną bronią. Wytłuc z zakutych łbów chorą ideologię, opartą na strachu i pogardzie. Ten koszmar zawsze zaczyna się niewinnie. Pamiętacie pięknego chłopca śpiewającego pieśń Horsta Wessela z filmu „Kabaret”? Piękne, gładkie, złego początki.

Redagowała:

Natalia Rojek

Losowe Artykuły

polityczno-filozoficzne

teksty historyczne

polityczno-filozoficzne

polityczno-filozoficzne