Data:2017-03-01
Wyświetleń:615

Przygarnijmy Dybuka
Antoni Mikocki

Dokładnie dziewięćdziesiąt sześć lat temu zmarł jeden z najwy­bitniejszych przedwojennych drama­topisarzy Europy Wschodniej, etno­graf, rewolucjonista, autor sławnej sztuki teatralnej przetłumaczonej na kilkanaście języków, wystawianej w całej Polsce, jak i w niemal wszyst­kich europejskich stolicach (a także za oceanem), pochowany przy Oko­powej – Szymon An-ski. O An-skim nie uczymy się w szkole. O An-skim nie rozmawiamy. An-ski już nie istnie­je. An-ski był Żydem i pisał w jidysz.

Warszawa stanowiła stolicę światowego teatru i literatury żydow­skiej – tu żyli i tworzyli najznakomitsi pisarze pierwszej połowy dwudzieste­go wieku, zarówno Polacy, jak i Ży­dzi. W teatrach całej Warszawy wy­stawiano sztuki, o których większość z nas nigdy nie słyszała. Nie nasza wina – nie mówimy przecież w jidysz.

“Na pograniczu dwóch światów” Szymon An-ski urodził się w Czaśnikach. Jako etnograf zajmo­wał się badaniem małych społeczno­ści żydowskich w różnych zakątkach Europy Wschodniej. Świadectwem jego podróży był Dybuk – opowieść (czy jak nazwał ją sam An-ski: legenda dramatyczna) przedstawiająca fanta­styczne historie rodzin ortodoksyj­nych Żydów, mieszkańców wołyń­skich sztetli. To tragiczna historia miłosna dwojga młodych ludzi, Cha­nana i Lei, której osią jest ich wła­sna śmierć. Podobno inspirację dla An-skiego do napisania dramatu stanowił wieczór spędzony w gościnie u żydowskiej rodziny w Jarmolińczu, gdzie widział, jak młody uczeń miej­scowej jesziwy starał się o względy córki bogatego Żyda. Zaloty zostały przez ojca rodziny brutalnie ukróco­ne. An-ski pisał, że później tej nocy słyszał już tylko płacz dziewczyny dobiegający z sąsiedniego pokoju. Autorowi Dybuka udało się uchwycić i przedstawić subtelność tej niespeł­nionej miłości i, łącząc ją z żydowską mistyką, stworzyć opowieść uniwer­salną i ponadczasową. W sztuce du­sza Chanana wstępuje w ciało Lei. I tym właśnie jest dybuk – niejako „ożywieńcem”, niespokojną zjawą, która odradza się w ciele bliskiego. To także związany z kabałą element polsko-żydowskiego folkloru, dzie­dzictwa przesądnej wsi o religijności bardzo silnej i głębokiej, ale jedno­cześnie mocno magicznej. Właśnie fantastycznymi wierzeniami tych spo­łeczności zajmował się An-ski. Po­znał je na wskroś, dzięki setkom dni podróży i dziesiątkom przeczytanych lokalnych przekazów – bajek i legend. Potrafił je uporządkować i opisać, nie tylko w swoich naukowych monogra­fiach, ale przede wszystkim właśnie w Dybuku, który dzięki temu niesie przesłanie dwuwymiarowe: stanowi wytwór przedwojennej polskiej kul­tury żydowskiej, ale także jej portret, tym bardziej wartościowy, że tworzony od wewnątrz; nasz malarz był bowiem nie tylko wybitnym znawcą pędzla, lecz również bezpośrednim spadko­biercą dziedzictwa portretowanych.

Sztetl w Mediolanie Szymon An-ski, socjalista i re­wolucjonista, pierwszą wersję Dy­buka utracił w trakcie ucieczki przed represjami politycznymi; podróżo­wał po Europie, by w końcu osie­dlić się w największym żydowskim mieście kontynentu – Warszawie. Przedstawił on grupie swoich przyja­ciół, literatów i twórców teatralnych, dzieło zrekonstruowane, które zostało przez nich poddane grun­townej krytyce, a później całkowicie odrzucone, w konsekwencji czego, jak się mówi, An-ski doznał załama­nia nerwowego, a wkrótce potem zmarł ze zgryzoty. Ale już trzydzieści dni po śmierci autora jego sztuka, za którą był tak piętnowany, została wystawiona przez Dawida Hermana, wileńskiego reżysera. Ta inscenizacja przyniosła mu sławę i renomę, oka­zała się być najistotniejszym dziełem kiedykolwiek przez niego wystawio­nym. Dybuk zdobywał popularność – wystawiano go początkowo w innych teatrach żydowskich w Polsce, potem w Rosji, a jeszcze później w całym ży­dowskim świecie. Sztuka największe sukcesy odnosiła jednak w tłuma­czeniu na języki narodowe – polski, szwedzki, rosyjski, włoski, angielski i wiele innych. Wystawiano ją w naj­większych teatrach, przerabiano na opery (pokazywane m.in. w medio­lańskiej La Scali) – stała się wizytówka polskiej sztuki na całym świecie. Za­chwycali się nią najwięksi twórcy epo­ki, zwłaszcza po zaprezentowaniu jej przez Teatr Miejski w Łodzi. Jeszcze większą sławę zdobył jeden z najbar­dziej kasowych polskich filmów, na świecie znany zdecydowanie lepiej niż jakiekolwiek inne dzieło przedwojen­nej polskiej kinematografii – Dybuk. Na pograniczu dwóch światów w reży­serii Michała Waszyńskiego z 1937. Film ten (nagrany w jidysz) wyświe­tlano w setkach kin na całym świecie.

Przedwojenny polski teatr żydowski był bardzo zróżnicowany – pełno w nim skeczy, operetek i ka­baretów. Można w nim znaleźć jednak także wiele dzieł ponadczasowych, uniwersalnych; sam Dybuk, oprócz relacji między światem doczesnym a krainą cieni, pokazuje również re­lacje świata biedoty i świata bogaczy, wzajemny stosunek obszarów przepla­tających się w przedwojennej Polsce i jednocześnie tak od siebie odległych.

Odczytać testament

Żaden fragment tamtej rzeczy­wistości dramatycznej nie zachował się. Co jednak ważne, obecna była ona właściwie do końca; teatry funk­cjonowały również w trakcie wojny. W gettach, zwłaszcza w Getcie War­szawskim, gdzie w pięciu teatrach w ciągu niespełna dwóch lat ich dzia­łania odbyło się 68 premier, życie kul­turalne toczyło się pozornie normalnie – gwarantowało ucieczkę od strasznej codzienności. Rozrywka była dostęp­na: bilet do teatru kosztował średnio osiem razy mniej, niż bochenek chle­ba. W 1942 roku, wraz z pierwszymi masowymi mordami na ludności, ja­kiekolwiek życie kulturalne w gettach zamarło. Nastąpił koniec teatru ży­dowskiego na ziemiach polskich. Ra­zem z autorami, zginęły też ich sztuki. Poza nielicznymi realizacjami, nie były one już nigdy wystawiane. Wymaza­no w ten sposób coś więcej niż tylko fragment historii i kultury polskich mniejszości. Skreślono nasz olbrzymi dorobek narodowy, wielką część na­szego dziedzictwa, część tak znaną i ce­nioną w świecie. Rzeczywistość i kul­tura żydowska była też kulturą polską. Odebrano nam nie tylko przyjaciół – straciliśmy część siebie, tak samo, jak integralny element swojej jednostko­wości straciła Lea po śmierci Chanana. Idąc więc za jej przykładem pozwólmy, by w nas też odrodził się dybuk i nie szukajmy cadyków, by pomogli nam go przepędzić, tylko przyjmijmy go, tak długo już błąkającego się w za­światach, zaprośmy, by razem z nami tworzył nową-starą rzeczywistość. Był nam tak bliski, że chyba na to zasłużył. Film Dybuk. Na pograniczu dwóch światów dostępny jest na YouTubie w polskiej wersji językowej.

Redagowała:

Natalia Rojek

Losowe Artykuły

teksty historyczne

kultura

polityczno-filozoficzne

polityczno-filozoficzne