Data:2017-08-18
Wyświetleń:136

Tu stacja Lubsko, tu stacja Lubsko
Robert Nowak

Kiedy mój znajomy udał się z Warszawy do Lubska, nie przypuszczał, że odczuje swoją wyprawę, jak podróż do innego państwa ogarniętego wojną lub kataklizmem. Lubsko leży na zachodzie województwa lubuskiego nad rzeką Lubszą. Ładne miasto, majestatycznie wznoszące się nad zieloną okolicą i nad samą rzeką Lubszą. Pełne kamieniczek, uliczek, na rynku dominują dwa budynki: ratusz oraz kościół Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny. Wszystko byłoby idealne, gdyby nie to, że Lubsko padło totalnie pod wpływem przemian po 1989 roku. Nie pomogły inwestycje ani pomoc finansowa z UE. Lubsko wyludnia się w zastraszającym tempie, a jego położenie w pobliżu Niemiec tylko pomaga młodym Lubszanom opuszczać rodzinne strony. Lubsko ma jedno z najwyższych obok Nowej Soli i niedaleko położonego Żagania liczbę bezrobotnych w całym województwie lubuskim. Wiele zakładów pracy będących w rękach państwa zostały sprywatyzowane w atmosferze oszustw, co doprowadziło do rozkradnięcia majątku i upadku lubuskich zakładów. Jednym z symboli upadku miasta jest stacja kolejowa, której historia w ostatnich dwóch dekadach (1995-2005-2015) jest symbolem niewłaściwej drogi, jaką polskie władze obrały po 1989 roku.

  Lubsko – Warszawa niewspólna sprawa

 Chociaż oba miasta leżą w jednym państwie, odnosi się wrażenie, że jednak zupełnie nie. Z punktu widzenia Warszawy, Lubsko ze swoimi problemami nie istnieje, jak wiele miast, miasteczek i regionów położonych daleko od stolicy. Połączenia bezpośredniego nie ma, z przesiadką też jest problem. Odczuł to mój znajomy, który chciał się wybrać do tego miasta, aby sfotografować lubską stację kolejową. Nie było łatwo się tam dostać komunikacją typu PKS – to obecnie szczątkowe połączenia, a kolej nie istnieje od 20 lat. Pobyt okazał się jednak być ciekawym doświadczeniem. Mieszkańcy Lubska dali mu do zrozumienia, że nie jest tu mile widziany. To było wyrażane zarówno przez młodych, jak i starszych mieszkańców. Warszawa jawi im się jako miejsce, w którym nie rozumie się ich problemów i traktuje jak podbitą prowincję, która leży daleko gdzieś odłogiem. Upadek stacji kolejowej w Lubsku odbył się na fali przemian, które odbiły się na całym PKP boleśnie. Cała obecna i była infrastruktura kolejowa w Lubsku to symbol znaczenia kolei w Niemczech. Niemcy do dziś uważają kolej za ważny element swojego życia, bezpieczny środek transportu, którym mogą dojechać do szkoły, pracy. T,am gdzie chcą. W Polsce w imię opłacalności (lub nie) zlikwidowano tyle połączeń kolejowych i linii, jak w żadnym innym państwie UE.

  Droga do likwidacji

  Linia przebiegająca przez Lubsko to słynna w Europie Zachodniej „Berlinka”, którą niefortunnie nazwano także trasę na Berlin – symbol tego, co w postperelowskiej Polsce jest istotne, a co przyczyniło się do śmierci wielu polskich obywateli, czyli ruchu kołowego (samochodów). Odcinek „Berlinki” Gubinek – Bieniów nie miał po II wojnie światowej szczęścia. Władze NRD postanowiły na moście kolejowym nad rzeką Nysą do Guben zamknąć go dla ruchu pasażerskiego, tak więc pociągi z Żagania kończyły bieg właśnie w Gubinku. Pociągi przestały tam jeździć już w 1986 roku, a dwa lata wcześniej zawieszono połączenie Lubsko – Krosno Odrzańskie i w 1991 roku także do Tuplic. Trzeba dodać, że obie zamknięte linie zostały w większości rozkradzione przez lokalnych „biznesmenów” i sprzedane z zyskiem w jakimś punkcie złomu. Kwestią czasu było zamknięcie odcinka Lubsko – Żagań przez Jasień i Bieniów. Nastąpiło to stopniowo, aby równo 20 lat temu (16 maja 1995 roku) odjechał ostatni pociąg z Lubska do Żagania. Potem z nietkniętej działaniami wojennej bogatej i zabytkowej infrastruktury kolejowo-stacyjnej przeszło „tornado” rozkradania, dewastacji kolei i mamy, to co mamy. Z pięknych wiat łużyckich stojących na peronach 2 oraz 3 nic nie zostało, celowo je spalono, a jej metalowe elementy rozkradziono. Dalszą dewastację stacji oraz jej infrastruktury próbują powstrzymać członkowie Fundacji Kolejowej „Lubsko/Sommereld”. Od kilku lat działają na rzecz ratowania obiektów kolejowych na terenie nieczynnej stacji. Skutek jest tego taki, że udało im się zorganizować w 2011, 2013 oraz 2014 roku przejazdy turystyczno-okazjonalne między Lubskiem a Wrocławiem. Walczą teraz o to, aby stać się pełnoprawnym gospodarzem stacji. Ich celem ma być może nie przywrócenie połączeń między Lubskiem a Żaganiem, ale przynajmniej stworzenia tu lubuskiego Wolsztyna. Życzę im z całego serca powodzenia! Warto zachować dla potomnych tę stację, która istniała nietknięta przez lata, aż do momentu zamknięcia jej przez władze PKP. Wspomnieć należy, że władze regionu (gminy) Lubsko i samego miasta nie stawiają losów stacji jako swojego priorytetu.

Redagowała:

Natalia Rojek

Losowe Artykuły

polityczno-filozoficzne

mikropolityka

felietony

felietony