Data:2017-08-25
Wyświetleń:1404

Konserwatywna istota portali społecznościowych
Jakub Kocjan

Wiele już pisano o roli portali społecznościowych, zwłaszcza Facebooka, w kontekście zachowań politycznych i społecznych ludzi. Nie bez racji uważa się, że doprowadziły one do zwycięstwa prawicowego ekstremisty w wyborach prezydenckich w USA, umożliwiając kolportowanie półprawd i zwykłych bzdur na niespotykaną wcześniej skalę. Słuszna wydaje się także teza o pogłębianiu podziałów społeczno-politycznych poprzez zamykanie ludzi w bańkach informacyjnych oraz poszerzaniu możliwości inwigilacji. Wydaje się jednak, że portale społecznościowe mają szerszy wpływ na swoich użytkowników i to one są w jakiejś mierze odpowiedzialne za zwrot w kierunku konserwatywnym. Termin „globalna wioska” nie bez powodu używany jest właśnie w kontekście Internetu.

Kluczową różnicą pomiędzy społecznością miejską i wiejską jest stopień anonimowości jednostki. Im mniejsza społeczność, tym większy odsetek osób, które Cię znają, a zatem oceniają Ciebie i Twoje zachowanie. Urbanizacja będąca skutkiem rewolucji przemysłowej wpłynęła na losy całych mas, nie tylko przekształcając chłopów w robotników, ale także uwalniając ich od permanentnej kontroli społecznej. Człowiek współczesny zamieszkujący w mieście nie ma szans znać większości osób mijanych na ulicy – w przeciwieństwie do mieszkańców wsi. Anonimowość zmniejsza poziom kontroli społecznej zachowań, spośród których preferowane są zachowania konserwatywne, dlatego to w miastach tworzyła się kultura masowa, emancypowała się społeczność LGBTQIA, a ponadto mniejsza liczba osób uczestniczy tam w mszach. Gwałtowne rozpowszechnienie się portali społecznościowych odwróciło trend rosnącego poziomu anonimowości.

Portale typu facebookowego to nie tylko łatwy i szybki kontakt ze znajomymi – to także ekspresowa kontrola społeczna. Reakcje typu lajk to narzędzia permanentnej oceny. Co ważne, oceny ze strony różnych grup – przyjaciół, rodziny czy dalszych znajomych. Docelowo każdy powinien być zamożnym ekstrawertykiem albo przynajmniej takiego udawać. Niezwykle silny jest także proces wpychania w patriarchalne wzorce tożsamościowe, zbudowane na seksizmie i mizoginii – strony tego typu zyskują szeroki poklask, niezależnie od przynależności klasowej lajkującego. Lajk jest także narzędziem oceny atrakcyjności, zwłaszcza kobiet. Co istotne, mimo deklarowanej i nawet realizowanej polityce równościowej portalu (reakcja „tęczowa duma”, tęczowe zdjęcia profilowe), w rzeczywistości powszechna kontrola raczej utrudnia emancypację mniejszości i w społecznościach niemetropolitarnych raczej nie ułatwia wyjścia z szafy gejom czy lesbijkom, nie mówiąc już o nieustannym tłumaczeniu tożsamości transseksualnej czy niebinarnej. Wydaje się czymś naturalnym, że częstsza sytuacja bycia ocenianym z zewnątrz zwiększa lęk przed negatywnym odbiorem społecznym. Ponadto, według badań naukowców z University of Southern California zalew informacji płynących m.in. z Facebooka zmienia sposób reakcji naszego mózgu: obszar odpowiedzialny za empatię i tolerancję (kora przedczołowa) przechodzi w stan „uśpienia”.

Można by także zaryzykować tezę o związku między wrośnięciem Facebooka w życie codzienne a zaskakującym na tle historycznym poziomem konserwatyzmu wśród młodzieży. Ryzykowne jest drugie stwierdzenie, bowiem polska młodzież zindoktrynowana na katolicko-narodowy sposób różni się w zachowaniach wyborczych od rówieśników w USA czy Wielkiej Brytanii. Gdy młodzi Polacy gremialnie głosują na partie faszyzujące lub co najmniej narodowo-populistyczne, młodzi Brytyjczycy kilkukrotną przewagą wybierają socjalistę Corbyna, a młodzi Amerykanie – Sandersa w prawyborach i Clinton w wyborach powszechnych. Jednak kwestia wyborów politycznych nie jest tutaj kluczowa. Konserwatyzm wyłania się także w formie pruderii objawiającej się w tak przyziemnych sprawach jak powszechne według badań rynkowych oczekiwanie przez milenialsów w USA zamykanych przebieralni w szatniach basenowych. Ankiety wskazują także na surowsze oceny wśród ludzi młodych zachowań innych ludzi, także w trudnych sytuacjach życiowych. Dotyczy to np. akceptacji wyborów kobiet dokonujących aborcji – tradycyjnie większym zrozumieniem wykazywali się młodsi, obecnie jednak w tej sprawie poglądy osób w wieku 18-25 lat zbliżają się do poglądów emerytów, w znacznej większości przeciwnych prawom reprodukcyjnym kobiet. Nieustanna kontrola ze strony społeczności przyzwyczaja do kierowania się ocenami innych. Od ocen tych można uciekać, ale nie można ich zignorować. Mózg prany codziennie kontrolowaniem liczby lajków i czytaniem komentarzy od znajomych oceniających nasze zachowanie, wygląd, poglądy i nawyki po prostu na to nie pozwala.

Ponieważ zapewne większość czytelników tego tekstu żyje w lewicowej bańce informacyjno-towarzyskiej, zarówno w życiu realnym jak i na Facebooku, niektórym problemy te mogą się wydawać drobne i nieco naciągane. Jednak na wyrwanie się z kontroli społecznej, oczywiście niecałkowite, mało kto może sobie pozwolić, zwłaszcza poza metropoliami. A i w miastach permanentna kontrola setek znajomych w znacznym stopniu wpływa na nasze zachowania. Masowe upowszechnienie portali społecznościowych trwale zmienia nasze zachowania społeczne i polityczne.

Redagowała:

Natalia Rojek

Grafika autorstwa:

Marcina Mateuszewskiego

Losowe Artykuły

mikropolityka

polityczno-filozoficzne

felietony

felietony